• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [19.10.72 Maida Vale] Fugazi

[19.10.72 Maida Vale] Fugazi
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#9
31.05.2026, 09:42  ✶  

Jej dłoń była ciepła. Tak absurdalnie ciepła. Czuł jakby leżała na jego policzku z ostrożnością kobiety, który próbuje oswoić nastroszone zwierze i nie jest pewna, czy za moment nie zostanie ugryziona. Nie odsunął się , nie tym razem. Pozwolił jej na ten gest, a może zwyczajnie nie miał już siły przed nim uciekać. Gdzieś na granicy świadomości przemknęła mu nawet myśl, że gdyby rzeczywiście zapytała o wagę jego duszy, nie obraziłby się. Jeszcze dzień, czy dwa temu odpowiedziałby zapewne własną toksyną na jej jad. Złośliwością na złośliwość. Kpiną na kpinę. Ta krótka chwila słabości, która teraz pozwalała mu siedzieć obok niej bez potrzeby dalszego kruszenia kopii o własne ego, zniknęłaby wtedy równie szybko, jak morska piana znikająca na suchym piasku. Nawet te nieliczne okruchy poczucia winy, które na moment, odskoczyłyby z sykiem z niczym zendra spod kowalskiego młota. Teraz jednak było inaczej. Po raz pierwszy od dawna nie miał ochoty wygrywać. Nie miał ochoty być mądrzejszy. Nie miał ochoty ranić. Siedział tylko obok niej, pozwalając by cisza wypełniała przestrzeń między nimi kojąco i spokojnie. Gdyby miał zważyć własną duszę, wahadło prawdopodobnie nie potrafiłoby odnaleźć jej ciężaru. Czuł że, jakby swój boski pierwiastek zostawił już dawno gdzieś po drugiej stronie zasłony, pośród miejsc, do których nie powinien był zaglądać. Jakby wróciło tylko ciało, wspomnienia i ambicje, a coś znacznie ważniejszego zostało tam. Serce natomiast zostało. I właśnie ono było problemem. Nasiąkało przez lata jakąś gęstą, czarną smołą. Kolejnymi decyzjami. Kolejnymi moralnymi kompromisami. Kolejnymi okrucieństwami, które początkowo wydawały się konieczne, a później zwyczajnie wygodne. Gromadziło w sobie wszystkie bestialskie czyny, wszystkie nikczemnosci, wszystkie przykrości, które wyrządził ludziom stojącym najbliżej.

Przez moment przyglądał się ich dłoniom. Tak wielu rzeczy już nie pamiętał. Nie pamiętał większości listów, które wysłali do siebie przez te słodkie miesiące. Nie pamiętał setek rozmów, tych balów i rodzinnych spotkań. A jednak pamiętał jej dłonie. Pamiętał jak trzymała go za rękę. Jak pozwalał jej dłonią dotykać swojej twarzy. Jak poprawiała mu kołnierz szaty z irytacją, kiedy wyglądał niechlujnie. Jak wsunęła swoje palce między jego wtedy, gdy pierścionek po raz pierwszy znalazł się na jej dłoni. Dziwne, jakie wspomnienia zostawały z człowiekiem najdłużej.  - Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że pamiętam cię lepiej niż samego siebie. Pamiętał tylko, że kiedyś jej obecność uspokajała go bardziej niż alkohol, bardziej niż zwycięstwa, bardziej niż wszystkie rzeczy, za którymi gonił przez większość życia. I może właśnie dlatego siedząc teraz obok niej, pośród kurzu, niedopałków i własnego upadku, czuł tak bolesny żal. Nie za to, co stracił. Za to, że nie potrafił wskazać chwili, w której zaczął to niszczyć. Widział to, ale wciąż nie potrafił za to przeprosić z taką łatwością, jaką ona zrobiła to dla niego.

W pokoju panowała cisza przerywana jedynie odgłosami żyjącej posiadłości i odległym szumem miasta za oknami Maida Vale. Louvain czuł jednak przede wszystkim jej obecność. Ciepło. Zapach włoskiego słońca, który wydawał się nadal tkwić w jej włosach, w jej ubraniach. Jakby przywiozła ze sobą kawałek świata, do którego on już nie nie miał żadnych praw. Powoli uniósł głowę i spojrzał na nią spod półprzymkniętych powiek. - Proszę - odezwał się w końcu cicho. Nie odrywał od niej wzroku. Nie czekając nawet na odpowiedź, przesunął się bliżej. Ostrożnie, niemal niepewnie, co samo w sobie było dla niego czymś obcym. Potem powoli oparł się bokiem o jej nogi i zsunął niżej, aż w końcu jego głowa spoczęła na jej kolanach. Jakby to miejsce należało do niego od zawsze. Jakby tylko w tym miejscu czuł się bezpiecznie. Zamknął oczy.  - Nie zabieraj mnie nigdzie. W jego głosie nie było już ironii. Nie było dumy. Nie było nawet pewności. Było tylko coś bardzo bliskiego prośbie. - Po prostu zostań tutaj jeszcze chwilę.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Desideria Zabini (2374), Louvain Lestrange (3372)




Wiadomości w tym wątku
[19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 18.03.2026, 07:20
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 04.04.2026, 15:35
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 06.04.2026, 23:00
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 13.04.2026, 03:40
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 05.05.2026, 19:09
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 12.05.2026, 05:10
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 16.05.2026, 23:24
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 31.05.2026, 06:29
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 31.05.2026, 09:42
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 01.06.2026, 04:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa