01.06.2026, 19:52 ✶
Auror nie obejrzał się już za siebie. Zjawa śmiała urządzać widowisko pośród zgliszcz jego własnego domu, toteż mogła i pozostać pośród ruin, do których najwyraźniej należała. Z kolei słowa Hestii pochłonęły całą jego uwagę z siłą, jakiej nie spodziewał się po własnym sercu. Cóż bowiem znaczyły opinie obcych? Na pewno mniej niż popiół unoszący się tej nocy nad Londynem.
— Nigdzie nie pójdziesz — spojrzał kolejno na swoje córki i żonę. Poczuł, jak jego pierś ścisnęło boleśnie na samą myśl o tym, jak niewiele brakowało, aby Matka odebrału mu którąś z nich.
Oddałby wszystko — nazwisko, reputację, stanowisko, a nawet własne życie — byle tylko oszczędzić im krzywdy. Mogliby ściągnąć pół Brygady Uderzeniowej, aurorów i pierdoloną Ministrę Magii, jeśli zaszłaby taka potrzeba, ale nie zamierzał ryzykować ich bezpieczeństwa dla zjawy. Jeżeli zajdzie potrzeba, wrócą tu nazajutrz.
Dogasający ogień spalonej nocy rozdarł cichy trzask teleportacji. W następnej chwili Julian stał już na Alei Horyzontalnej. Ulica spowita była półmrokiem, kiedy stanął u stóp znajomej kamienicy, wpatrując się w ciemne okna wyższych pięter. Mężczyzna głośno zapukał do drzwi.
Anthony Shafiq należał do licznego grona szczęśliwców, którym udało się zaciągnąć wobec niego zobowiązanie. Jeszcze tej samej nocy otrzymał szansę wykazania się wdzięcznością.
— Nigdzie nie pójdziesz — spojrzał kolejno na swoje córki i żonę. Poczuł, jak jego pierś ścisnęło boleśnie na samą myśl o tym, jak niewiele brakowało, aby Matka odebrału mu którąś z nich.
Oddałby wszystko — nazwisko, reputację, stanowisko, a nawet własne życie — byle tylko oszczędzić im krzywdy. Mogliby ściągnąć pół Brygady Uderzeniowej, aurorów i pierdoloną Ministrę Magii, jeśli zaszłaby taka potrzeba, ale nie zamierzał ryzykować ich bezpieczeństwa dla zjawy. Jeżeli zajdzie potrzeba, wrócą tu nazajutrz.
Dogasający ogień spalonej nocy rozdarł cichy trzask teleportacji. W następnej chwili Julian stał już na Alei Horyzontalnej. Ulica spowita była półmrokiem, kiedy stanął u stóp znajomej kamienicy, wpatrując się w ciemne okna wyższych pięter. Mężczyzna głośno zapukał do drzwi.
Anthony Shafiq należał do licznego grona szczęśliwców, którym udało się zaciągnąć wobec niego zobowiązanie. Jeszcze tej samej nocy otrzymał szansę wykazania się wdzięcznością.
you've taken your rightful place
at the table of kings
at the table of kings