01.06.2026, 20:17 ✶
Pierwsze tsk Brynja zignorowała. Drugie sprawiło, że jej spojrzenie oderwało się od parującego naczynia i zawisło gdzieś pośrodku kuchni.
Może któreś z londyńskich dziwactw postanowiło akurat tego dnia zainteresować się jej skromnym lokum. Stare kamienice czasem wzdychały. Rury wydawały odgłosy przypominające jęki uwięzionych duchów. Magia również miała swoje kaprysy. W mieszkaniu, które wynajmowała, warstwy zaklęć i ludzkich nieszczęść się na siebie nakładały.
— Urdićka?! — pisnęła, a serce podskoczyło do gardła.
Kobieta nie miała żadnych szans z Urd. Zachwiała się pod jej naporem, a z piersi wydarło oooofff!. Nie zdołała jednak zaprotestować, ponieważ została pochłonięta przez znajome ciepło i jeszcze bardziej znajomą woń siostry. Wszystko się wymieszało — gorąc skóry muśniętej słońcem, pewność bliskości, której nie mogły zniszczyć ani odległość, ani upływ czasu. Gdyby tylko mogła swobodnie nabrać powietrza, zapewne westchnęłaby z rezygnacją dobrze sobie znaną wszystkim, którzy mieli szczęście i przywilej kochać starszy klejnot północy.
Ponad ramieniem blondynki dostrzegła dwie ciężkie walizy oraz futro spoczywające pośrodku pokoju. Brynja miała na ten temat kilka uwag. Nieszczęśliwie, aby je wygłosić, musiała najpierw przestać się dusić. W związku z tym, sapnęła: — Serce moje, dusisz mnie — żebra zaprotestowały pod naporem uścisku. Selkie poklepała niezręcznie starszą siostrę po plecach, sama zaczęła się wiercić jak ryba wyciągnięta na brzeg, czując jak świat zaczyna wirować przed oczami. — Puść, bo zwymiotuję ci na to twoje drogie futro.
Tęskniła jednak za Urd zbyt długo i dotkliwie, a coś w jej serduszku zakuło, żeby naprawdę próbować się uwolnić. Poddała się więc bez walki. Oparła policzek o jej ramię oraz wsunęła twarz w zagłębienie szyi, obejmując rodzeństwo czule w pasie. Tak wiele czasu minęło od ich ostatniego spotkania.
— Normalni ludzie zwykli najpierw wysłać list — uniosła lekko powieki, spojrzała w stronę zniszczonej szafki. Przedmiotowy mebel dorwała kiedyś na mugolskim pchlim targu. Przez ostatnie miesiące wiernie służył za szafkę nocną. Obecnie jego kariera dobiegła końca, ponieważ ukochana siostra uwaliła na nim swoje walizki niczym smok swoje łupy. Normalni ludzie używali kominka…
Może któreś z londyńskich dziwactw postanowiło akurat tego dnia zainteresować się jej skromnym lokum. Stare kamienice czasem wzdychały. Rury wydawały odgłosy przypominające jęki uwięzionych duchów. Magia również miała swoje kaprysy. W mieszkaniu, które wynajmowała, warstwy zaklęć i ludzkich nieszczęść się na siebie nakładały.
— Urdićka?! — pisnęła, a serce podskoczyło do gardła.
Kobieta nie miała żadnych szans z Urd. Zachwiała się pod jej naporem, a z piersi wydarło oooofff!. Nie zdołała jednak zaprotestować, ponieważ została pochłonięta przez znajome ciepło i jeszcze bardziej znajomą woń siostry. Wszystko się wymieszało — gorąc skóry muśniętej słońcem, pewność bliskości, której nie mogły zniszczyć ani odległość, ani upływ czasu. Gdyby tylko mogła swobodnie nabrać powietrza, zapewne westchnęłaby z rezygnacją dobrze sobie znaną wszystkim, którzy mieli szczęście i przywilej kochać starszy klejnot północy.
Ponad ramieniem blondynki dostrzegła dwie ciężkie walizy oraz futro spoczywające pośrodku pokoju. Brynja miała na ten temat kilka uwag. Nieszczęśliwie, aby je wygłosić, musiała najpierw przestać się dusić. W związku z tym, sapnęła: — Serce moje, dusisz mnie — żebra zaprotestowały pod naporem uścisku. Selkie poklepała niezręcznie starszą siostrę po plecach, sama zaczęła się wiercić jak ryba wyciągnięta na brzeg, czując jak świat zaczyna wirować przed oczami. — Puść, bo zwymiotuję ci na to twoje drogie futro.
Tęskniła jednak za Urd zbyt długo i dotkliwie, a coś w jej serduszku zakuło, żeby naprawdę próbować się uwolnić. Poddała się więc bez walki. Oparła policzek o jej ramię oraz wsunęła twarz w zagłębienie szyi, obejmując rodzeństwo czule w pasie. Tak wiele czasu minęło od ich ostatniego spotkania.
— Normalni ludzie zwykli najpierw wysłać list — uniosła lekko powieki, spojrzała w stronę zniszczonej szafki. Przedmiotowy mebel dorwała kiedyś na mugolskim pchlim targu. Przez ostatnie miesiące wiernie służył za szafkę nocną. Obecnie jego kariera dobiegła końca, ponieważ ukochana siostra uwaliła na nim swoje walizki niczym smok swoje łupy. Normalni ludzie używali kominka…
Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot