• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[04.10.1972] Wlazł kotek na płotek

[04.10.1972] Wlazł kotek na płotek
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#3
02.06.2026, 14:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.06.2026, 14:01 przez Victoria Lestrange.)  

Coś tam obiło jej się o uszy w sprawie jakiegoś Londyńskiego Uniwersytetu, coś o Vakelu, o Ministrze, o Anthonym, ale prawdę mówiąc szybko zdążyła o tym zapomnieć. Jej uwagę skupiły najpierw tajemnicze czarne róże w rodzinnym ogrodzie, później Spalona Noc… Następnie jej dom na Pokątnej, w którym działy się tak dziwne i niepokojące rzeczy (sumarycznie), że musiała skupić się na tym, by jak najszybciej się stamtąd wynieść, bo nie chciała narażać swoich sióstr, ani w ogóle nikogo. Wszystko to przeplatało się ze sobą i skutecznie wywiało jej z głowy plotki z początku września. Zresztą skąd miała wiedzieć, że po fiasku jakim była próba dogadania się z Eugenią Jenkins, Vakel wziął sprawy w swoje ręce, i organizował prywatną akademię – no nie miała prawa tego wiedzieć, tym bardziej, że jej zainteresowania nie bardzo kręciły się wokół wróżbiarstwa, numerologii, astrologii i Trzeciego Oka. W jej kompetencjach leżały eliksiry i wszystko co z nimi związane. I owszem, myślała o tym, by napisać artykuł naukowy na temat wampirów i eliksirów, jakie mogłyby pomóc im w egzystencji, bo miała przecież całkiem niezlą bazę: swoje własne doświadczenie i eksperymenty, ale od myśli i nieposkładanych w całość notatek, daleko było do sensownego tekstu, nad którym pisaniem niezbyt się znała. Choć może w wolnej chwili poskłada to w całość i poprosi kogoś o zrecenzowanie… Może własną babcię.

To były jednak plany niekonkretne i na później.

Teraz zaś… Vakel wyjrzał ze swojego gabinetu i wyglądał jak zawsze: pewien tego, co robi, pewien siebie, w jakiś sposób nawet wesoły. Jego kamienica wyglądała dobrze, ale też nie wszystko w Londynie spłonęło doszczętnie, jej własne do niedawna lokum (choć ciągle była w trakcie przeprowadzki, czas czas czas…) ucierpiało tylko z zewnątrz i po pięknym bluszczu może i nie było śladu, ale w środku było bez zmian. Tutaj zaś praca wrzała i gdy czekała na mistrza Dolohova, kilka razy nawet minęli ją jacyś pracownicy zajmujący się wystrojem pomieszczeń.

– Nie będę ukrywać, że jestem zestresowana. Kiepski czas – przyznała, chociaż nie od razu zrozumiała o co mu chodziło z tą dwudziestką-dwójką.  W pierwszej i odruchowej myśli miała ochotę go poprawić, bo miała przecież lat dwadzieścia siedem, ale na szczęście rozum szybko załapał, że chodziło o numerologiczną dwudziestkę-dwójkę. Victoria uczyła się w szkole numerologii, z obowiązkowych dodatkowych przedmiotów na trzecim roku wybrała (żadne zaskoczenie) opiekę nad magicznymi stworzeniami, wróżbiarstwo (z którego zrezygnowała po roku) i numerologię (którą kontynuowała); mugoloznawstwo nigdy ją nie interesowało (i pewnie rodzina by się oburzyła, gdyby je wybrała), a starożytne runy to nie był w ogóle jej konik. Ale jednak nie myślała na co dzień o numerologicznych aspektach liczb. – Była całkiem interesująca. I jestem też teraz przekonana, że to, czego doświadczyłam, rzeczywiście mogło być takim właśnie doświadczeniem – powiedziała, podając mu książkę i uśmiechnęła się lekko. – Czemu nie? Herbata na pewno nie zaszkodzi – chyba, że Vasilij zobaczy na jej dnie w fusach coś okropnego…

Tymczasem Dolohova nawiedziło wrażenie. A może bardziej przeczucie. Przeczucie, że powinien wyjść teraz ze swojego domu i przejść na skrzyżowanie Horyzontalnej z Pokątną, bo jego obecność tam, dzisiaj, teraz, może coś zmienić. Dziewczynka, jakiś dziwny facet…


@Vakel Dolohov
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Vakel Dolohov (760), Victoria Lestrange (1474)




Wiadomości w tym wątku
[04.10.1972] Wlazł kotek na płotek - przez Victoria Lestrange - 09.05.2026, 23:27
RE: [04.10.1972] Wlazł kotek na płotek - przez Vakel Dolohov - 24.05.2026, 11:01
RE: [04.10.1972] Wlazł kotek na płotek - przez Victoria Lestrange - 02.06.2026, 14:01
RE: [04.10.1972] Wlazł kotek na płotek - przez Vakel Dolohov - 07.06.2026, 11:08
RE: [04.10.1972] Wlazł kotek na płotek - przez Victoria Lestrange - 12.06.2026, 23:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa