16.03.2023, 15:16 ✶
Pensjonat? Zmarszczyła lekko brwi. O czym on mówił?
Nie mogła wiedzieć, że Gio jest zaangażowany w pomoc innym do tego stopnia, że stworzył miejsce, w którym prześladowane osoby mogły odnaleźć schronienie. Na wspomnienie o azylu, dosyć energicznie pokiwała głową, odnotowując w myślach, że zapyta go o to później, kiedy już będzie po wszystkim. Być może nawet będzie mogła zaoferować swoją pomoc w ramach odwdzięczenia się za fatygę?
Mimo, że sytuacja wciąż była poważna i najgorsze było dopiero przed nimi, Dani zdawała się odetchnąć z ulgą, a na jej twarzy malował spokój. Wiedziała doskonale do kogo pójść, umiejętność czytania aur po raz kolejny jej nie zawiodła.
- Niech Ci będzie, pójdziemy na kompromis. W takim razie dług wdzięczności będę spłacać przez pół życia. A przez drugiej pół będę Ci się odwdzięczać hobbistycznie. - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. Co do pieniędzy, zamierzała poruszyć ten temat ponownie, kiedy już będzie po wszystkim. Niech Urquart nie myśli sobie, że ma ją z głowy.
Na moment spoważniała i z cichym odkrząknięciem odłożyła filiżankę. Delikatne pieczenie na języku utwierdziło ją w przekonaniu, że mogła wstrzymać się jeszcze chwilę z wypiciem herbaty.
- Dom Anny znajduje się tuż za Hogsmeade, na uboczu. - wyjaśniła, tym samym jakby rozwiewając wątpliwości, dlaczego chciała spotkać się akurat w Trzech Miotłach, a nie na przykład w Dziurawym Kotle. - Myślisz... myślisz, że moglibyśmy pójść tam jeszcze dziś? Obawiam się, że jeżeli będziemy zwlekać jeszcze dłużej...- może być za późno. Nie dokończyła zdania, jednak jej wzrok spoczywający na Giovannim był wystarczający. - Chyba, że potrzebujesz czasu na przygotowania, to absolutnie zrozumiałe. - dodała szybko, nie chcąc dodatkowo narzucać presji czasu.
Poruszyła delikatnie brwiami, a na poważnej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, w którym bardziej sprawny obserwator mógł dostrzec zakłopotanie. Zastukała palcami w blat stołu.
- Jest jeszcze coś, o czym powinieneś wiedzieć.- dodała przyciszonym tonem głosu. Teraz uświadomiła sobie, że od tego powinna zacząć całą rozmowę. - Moja koleżanka... ona nie ma pojęcia o tym, że spotkałam się z Tobą w tej sprawie. Raczej nie spodziewa się, że zaangażowałam kogoś jeszcze. Obawiam się, że będziemy musieli spróbować nakłonić ją do współpracy...- mruknęła cicho, posyłając koledze niepewne spojrzenie.
Nie mogła wiedzieć, że Gio jest zaangażowany w pomoc innym do tego stopnia, że stworzył miejsce, w którym prześladowane osoby mogły odnaleźć schronienie. Na wspomnienie o azylu, dosyć energicznie pokiwała głową, odnotowując w myślach, że zapyta go o to później, kiedy już będzie po wszystkim. Być może nawet będzie mogła zaoferować swoją pomoc w ramach odwdzięczenia się za fatygę?
Mimo, że sytuacja wciąż była poważna i najgorsze było dopiero przed nimi, Dani zdawała się odetchnąć z ulgą, a na jej twarzy malował spokój. Wiedziała doskonale do kogo pójść, umiejętność czytania aur po raz kolejny jej nie zawiodła.
- Niech Ci będzie, pójdziemy na kompromis. W takim razie dług wdzięczności będę spłacać przez pół życia. A przez drugiej pół będę Ci się odwdzięczać hobbistycznie. - odpowiedziała, wzruszając lekko ramionami. Co do pieniędzy, zamierzała poruszyć ten temat ponownie, kiedy już będzie po wszystkim. Niech Urquart nie myśli sobie, że ma ją z głowy.
Na moment spoważniała i z cichym odkrząknięciem odłożyła filiżankę. Delikatne pieczenie na języku utwierdziło ją w przekonaniu, że mogła wstrzymać się jeszcze chwilę z wypiciem herbaty.
- Dom Anny znajduje się tuż za Hogsmeade, na uboczu. - wyjaśniła, tym samym jakby rozwiewając wątpliwości, dlaczego chciała spotkać się akurat w Trzech Miotłach, a nie na przykład w Dziurawym Kotle. - Myślisz... myślisz, że moglibyśmy pójść tam jeszcze dziś? Obawiam się, że jeżeli będziemy zwlekać jeszcze dłużej...- może być za późno. Nie dokończyła zdania, jednak jej wzrok spoczywający na Giovannim był wystarczający. - Chyba, że potrzebujesz czasu na przygotowania, to absolutnie zrozumiałe. - dodała szybko, nie chcąc dodatkowo narzucać presji czasu.
Poruszyła delikatnie brwiami, a na poważnej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, w którym bardziej sprawny obserwator mógł dostrzec zakłopotanie. Zastukała palcami w blat stołu.
- Jest jeszcze coś, o czym powinieneś wiedzieć.- dodała przyciszonym tonem głosu. Teraz uświadomiła sobie, że od tego powinna zacząć całą rozmowę. - Moja koleżanka... ona nie ma pojęcia o tym, że spotkałam się z Tobą w tej sprawie. Raczej nie spodziewa się, że zaangażowałam kogoś jeszcze. Obawiam się, że będziemy musieli spróbować nakłonić ją do współpracy...- mruknęła cicho, posyłając koledze niepewne spojrzenie.