03.06.2026, 15:01 ✶
Eksploracja dawno zapomnianych korytarzy przyniosła Ceolsige dobrze znaną satysfakcję, o której specyficzny smak bywało ostatnio ciężej. Kątem oka zarejestrowała też starania Peregrinusa, który z niemal akademickim zacięciem próbował skatalogować ich trasę. Pozwoliło jej to całkowicie skupić się na bezpieczeństwie przejścia.
Gdy jednak ściany zaczęły się drastycznie zwężać, a z głębin dobiegł ich nienaturalny, głęboki grom, atmosfera tylko się wyostrzyła. Ceolsige zsiadła z miotły płynnym, choć nieco ostrożnym ruchem. Oparła drzewce o ramię, pozwalając, by ciężar miotły spoczął na jej barku, podczas gdy lewa dłoń asekurowała ją jedynie delikatnym, luźnym chwytem. Prawą, w pełni sprawną rękę wolała mieć wolną.
Widząc determinację Hestii i czujność Hannibala, bez słowa sprzeciwu ustąpiła pola młodszym towarzyszom. Ustawiła się na samym końcu pochodu, tuż za Peregrinusem, do którego uśmiechnęła się uspokajająco. W jej pozie widoczna była duża doza swobody, przystająca do kogoś nawykłego do takich sytuacji.
Kiedy chłodne ściany zaczęły zwężać się coraz bardziej do ciasnego przejścia, a Hannibal wyraził swoje wątpliwości, Ceolsige lekko cofnęła głowę. Długim wdechem zaciągnęła powietrze przez nos. Następnie delikatnie wysunęła koniuszek języka na ułamek chwili. Jakby chciała poczuć smak powietrza, którym oddychała.
— Czuję — odpowiedziała szeptem na rzucone w przód pytanie Hannibala. Jej głos, choć cichy, był niepokojąco wyraźny w tej głuchej przestrzeni. — I obawiam się, że to nie jest zwykły zapach starej piwnicy. Przywodzi na myśl starą rzeźnię, którą ktoś urządził na dnie oceanu. Zapach rozkładu wrakowiska skąpany w solance. Osobliwe, niezwykle drastyczne połączenie.
Nucenie, które dotarło do ich uszu chwilę później, sprawiło, że jej błękitne oczy zwęziły się w dwie bystre szczeliny.
— Miałam nadzieję, że znajdziemy tu jedynie wskazówki dotyczące Donny Anny… — ciągnęła dalej, a jej melodyjny szept płynął tuż nad ramieniem Trelawneya. — Ta pieśń sugeruje jednak, że nasza zaginiona może być tuż przed nami. Pozostaje mieć nadzieję, że jej umysł wciąż należy do niej. Opętanie to stan szalenie utrudniający rzeczową konwersację.
Podążając powoli naprzód, Ceolsige wsunęła różdżkę głęboko do kieszeni spódnicy, nie chcąc marnować energii na niepotrzebne gesty. Zamiast tego, swoją prawą, sprawną dłonią zaczęła delikatnie gładzić wilgotną, śliską ścianę korytarza. Jej smukłe palce badały fakturę kamienia, szukając jakichwiek ukrytych run, szczelin, mechanicznych łączeń czy anomalii w strukturze skały. Pozostawiła między sobą a Peregrinusem dystans około dwóch kroków. Tak, by mógł uskoczyć do tyłu, nie wpadając na nią.
Jednocześnie, jako strażnik tyłów, co kilka kroków wykonywała powolny ruch głową, zerkając za siebie, w pochłaniający ich ślady mrok. Jej czujne spojrzenie co rusz badało ciemność za plecami grupy, gotowe wychwycić najmniejszy ruch, cień lub eteryczny byt, który spróbowałby nadejść z kierunku, z którego przybyli.
Rzucam na Wiedzę o Świecie ◉◉◉◉○: starając się wykryć w ścianach runy, szczeliny, strukturę, która mogłaby nas naprowadzić na tożsamość tego miejsca.
Przewagi: Tworzenie mechanizmów II, Starożytne runy I
Rzucam na Percepcję ◉◉○○○: oglądam się, czy coś nie czai się na nas od tyłu, ewentualnie czy ktoś przede mną nie zaczyna się dziwnie zachowywać/być nawiedzanym.
Gdy jednak ściany zaczęły się drastycznie zwężać, a z głębin dobiegł ich nienaturalny, głęboki grom, atmosfera tylko się wyostrzyła. Ceolsige zsiadła z miotły płynnym, choć nieco ostrożnym ruchem. Oparła drzewce o ramię, pozwalając, by ciężar miotły spoczął na jej barku, podczas gdy lewa dłoń asekurowała ją jedynie delikatnym, luźnym chwytem. Prawą, w pełni sprawną rękę wolała mieć wolną.
Widząc determinację Hestii i czujność Hannibala, bez słowa sprzeciwu ustąpiła pola młodszym towarzyszom. Ustawiła się na samym końcu pochodu, tuż za Peregrinusem, do którego uśmiechnęła się uspokajająco. W jej pozie widoczna była duża doza swobody, przystająca do kogoś nawykłego do takich sytuacji.
Kiedy chłodne ściany zaczęły zwężać się coraz bardziej do ciasnego przejścia, a Hannibal wyraził swoje wątpliwości, Ceolsige lekko cofnęła głowę. Długim wdechem zaciągnęła powietrze przez nos. Następnie delikatnie wysunęła koniuszek języka na ułamek chwili. Jakby chciała poczuć smak powietrza, którym oddychała.
— Czuję — odpowiedziała szeptem na rzucone w przód pytanie Hannibala. Jej głos, choć cichy, był niepokojąco wyraźny w tej głuchej przestrzeni. — I obawiam się, że to nie jest zwykły zapach starej piwnicy. Przywodzi na myśl starą rzeźnię, którą ktoś urządził na dnie oceanu. Zapach rozkładu wrakowiska skąpany w solance. Osobliwe, niezwykle drastyczne połączenie.
Nucenie, które dotarło do ich uszu chwilę później, sprawiło, że jej błękitne oczy zwęziły się w dwie bystre szczeliny.
— Miałam nadzieję, że znajdziemy tu jedynie wskazówki dotyczące Donny Anny… — ciągnęła dalej, a jej melodyjny szept płynął tuż nad ramieniem Trelawneya. — Ta pieśń sugeruje jednak, że nasza zaginiona może być tuż przed nami. Pozostaje mieć nadzieję, że jej umysł wciąż należy do niej. Opętanie to stan szalenie utrudniający rzeczową konwersację.
Podążając powoli naprzód, Ceolsige wsunęła różdżkę głęboko do kieszeni spódnicy, nie chcąc marnować energii na niepotrzebne gesty. Zamiast tego, swoją prawą, sprawną dłonią zaczęła delikatnie gładzić wilgotną, śliską ścianę korytarza. Jej smukłe palce badały fakturę kamienia, szukając jakichwiek ukrytych run, szczelin, mechanicznych łączeń czy anomalii w strukturze skały. Pozostawiła między sobą a Peregrinusem dystans około dwóch kroków. Tak, by mógł uskoczyć do tyłu, nie wpadając na nią.
Jednocześnie, jako strażnik tyłów, co kilka kroków wykonywała powolny ruch głową, zerkając za siebie, w pochłaniający ich ślady mrok. Jej czujne spojrzenie co rusz badało ciemność za plecami grupy, gotowe wychwycić najmniejszy ruch, cień lub eteryczny byt, który spróbowałby nadejść z kierunku, z którego przybyli.
Rzucam na Wiedzę o Świecie ◉◉◉◉○: starając się wykryć w ścianach runy, szczeliny, strukturę, która mogłaby nas naprowadzić na tożsamość tego miejsca.
Przewagi: Tworzenie mechanizmów II, Starożytne runy I
Rzut PO 1d100 - 24
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzucam na Percepcję ◉◉○○○: oglądam się, czy coś nie czai się na nas od tyłu, ewentualnie czy ktoś przede mną nie zaczyna się dziwnie zachowywać/być nawiedzanym.
Rzut N 1d100 - 74
Sukces!
Sukces!