Droga Astorio,
Żywię nadzieję, że niniejszy list zastaje Cię w doskonałym zdrowiu i niezachwianej wizji twórczej. Liczę, że ostatnie wydarzenia nie przyniosły tobie nadmiernych niedogodności.
Piszę do Ciebie w sprawie, która niemal natychmiast przywiodła na myśl działalność galerii. W splotach ostatnich, dość specyficznych okoliczności handlowych, w moje ręce trafiło dzieło, które – jak sądzę – mogłoby wzbudzić Twoje żywe zainteresowanie.
Jest to XVII-wieczny pejzaż, zachowany w nadzwyczaj intrygującym stanie. Wstępne oględziny i ukryta sygnatura pozwalają sądzić, że wyszedł on spod dłoni Lysandera Avery’ego. Co jednak najistotniejsze, obraz pochodzi z czasów jego wczesnej młodości, z okresu, kiedy artysta w swej pracy posługiwał się jeszcze wyłącznie własnym, niespętanym pędzlem, zanim jego warsztat zdominowały późniejsze, kontrowersyjne metody. Płótno nosi w sobie surową, rzadko spotykaną energię tamtej epoki.
Pomyślałam, że tak unikalne świadectwo historii rodu Averych, wolne od późniejszego mroku, który otoczył postać twórcy, mogłoby stanowić cenny element zbiorów galerii lub po prostu okazać się warte Twoje osobistej uwagi. Nie ukrywam, że z pewnym żalem oglądałabym obraz ponownie w rękach wolnego rynku.
Gdybyś uznała za stosowne przyjrzeć się znalezisku z bliska to jestem pewna, że znajdziemy odpowiedni termin.