06.06.2026, 22:39 ✶
Jeżeli wcześniej się zestresował, tak teraz próbował powstrzymać wewnętrzną panikę przed przywdzianiem narzuconej zbroi z dostojnego marmuru. Motyle w brzuchu przypominały o momentach beztroski, szkolnych błoniach, chłopięcych włosach o zapachu świeżej, wiosennej trawy. Zapachu młodości, pierwszych, zakazanych miłostek i smaku łez, słoności potu szatni, metaliczności krwi, gdy konsekwencje podążania za wolnością okazały się zbyt ciężkie dla dziecięcej skóry, przerwanej ostrym ciosem rzeczywistości.
Nie znał jej, a ona nie znała jego. Próbował ją poznać, a ona probowała poznac jego. Chciał z nią rozmawiac, ale czy ona chciała rozmawiać z nim?
Niepewność go zabijała. Znajome standardy szybkich, przelotnych romansów, zakazanych uniesień nie były tu przydatne. Wydawało mu się, że w ciemności nastepuje na koci ogon,a stworzenie z ucieka z krzykiem, gubiąc resztki zaufania. Odetchnął w duchu. Początki należą do najtrudniejszych, zwłaszcza z tak małym doświadczeniem i gdy świat dookoła to wielka niewiadoma, choć wiek dodaje nam centymetrów, nawet dorośli bywają jak dzieci, słabość to ludzka cecha, głos babci majaczył z tyłu głowy, gdy intensywny zapach kamfory łagodził gorączkę pierwszych dni w Indiach.
Czy była jego słabością? Na pierwszym spotkaniu? Cóż miały znaczyć te emocje? Może właśnie myślała o nim jako o komformistycznym kretynie, pantoflarzu, który nie postawił na swoim. A może odgrywała rolę, myśląc o tym, że nie chce spędzić z nim już ani sekundy?
Musiał się uspokoić, dłonie zaczynały mu się pocić. Pomyślał o pierwszym, odratowanym koniu. O jego lęku i ile czasu zajęło mu pokazanie zwierzęciu, że nie wyrządzi mu krzywdy. Spłoszone nawet najcichszym odgłosem, dźwiękiem kroków zwierzę; wystraszone wyciągnięciem w jego stronę dłonią, napinało mięśnie i wyginało uszy w tył, ostrzegając. Czy był wystraszonym, skrzywczonym koniem? Ludzie bali się jego statusu, wszystkiego tego, co reprezentuje sobą nazwisko Malfoy, zupełnie jak strach przed koniem, jego rozmiarem, gdy w rzeczywistości zwierze należy do delikatnych, emocjonalnie złożonych i strachliwych. Może faktycznie powinien sytuację traktowac behawioralnie, nie zakładac najgorszego. Gdyby Primrose nie chciała z nim rozmawiac, znalazłaby wymówkę, prawda?
- Rozumiem, sam wróciłem zza granicy, aby zająć się naglącymi sprawami w kraju - odpowiedział neutralnie, choć zgodził się z przekazaną ideą - Podczas czasu niepewności w Indiach, dziadek i babcia urządzali schronienia dla różnych stron konfliktów. Mugolskie napięcia polityczne były tak intensywne, że przeniosły się też na nasz świat, nie uniknęliśmy tego, trochęjak podczas pierwszej i drugiej wojny światowej, w końcu dzielimy ziemię, na której żyjemy, więc niemożliwym byłoby, aby nie istniały żadne wpływy - wtrącił to, ku swojemu własnemu zaskoczeniu, ale wciąż pozostawał na neutralnym gruncie, pozostajac przy faktach; trawa była zielona, a Elliott Malfoy potrafił operować słowami, przynajmniej tak mu się wydawało, bo dla daltonisty zieleń może być koloru nieba.
- Wracajac do Indii, jednak. Musieli się po tym ukryć, dziadek wybudował na tę ewentualność rezydencję skrytą w wodospodach. Odkąd pamiętam babcia odnosiłą się do niepewności, którą opisujesz. Oczekiwaniem na rozwiązanie się problemu. Wcześniej, gdy Indie były pod władzą Ministerstwa, dziadek był gubernatorem, więc oczeekiwanie w bezsilności było kwestią nową. Nie mógł narzucić zagranicznemu rzadzowi czarodziejów swojej woli. Jedyne, co mógł to czekać i uratować to, na czym mu zależało i w miarę możliwości pomóc innym. Mechanizmy obronne, natomiast… czasami lepiej jak pękną, bo mogą ograniczać nas przed okryciem części naszej osobowości, o której nigdy byśmy nie wiedzieli, ukryci za rutyną przetrwania w znajomy sposób - podsumował, niezadowolony z tej puenty. Jak się okazuje, trudno było poznawac kogoś od samiuśkiego początku, gdy było się po trzydziestym roku życia.
- Nicholas jest bardzo młody, nie sądzę, że zdaje sobie sprawę z tak złożonych kwestii. Przynajmniej nie w pełni, na pewno odczuwa emocje, więc staram się … - przerwał, zstanawiając się nad doborem słów. Nie widać było fatygi, którą wkładał w poprawność, w nie rozsypanie się powoli w kupkę piasku, która formułowałą lustro jego osoby - nie przekazywać mu zbyt wielu negatywnych emocji. jeszcze nie teraz. Ma ich dużo przed sobą. Jego aktualnymi zmartwieniami jest fakt, że tekstura kaszki zdaje się zbytnio sucha. Protestuje przed zabraniem mu malin, gdy dywan wygląda jak po scenach rodem z horroru, wypluwa zbyt miękkie kawałki marchewki i płacze w nocy. Przede wszystkim to ostatnie i nie jestem pewien, co z tym zrobić. Dobrze, że mam problemy ze snem, przynajmniej mnie nie wybudza, a nie lubię, gdy niania musi zostawac na noc - odczuł, że mógł przesadzić, dopiero gdy podniósł spojrzenie z rąk Primrose na jej twarz. Czuł się tak młodo, gdy z nią rozmawiał, mimo że to ona urodziła się później od niego.
- Nie chcę narzekać. Wiem, że nie każde dziecko ma komfort przeniesienia się do innego, nawet większego, gdy poprzedni jest nie do użytku po ostatnich wydarzeniach - uświadomił to sobie w zasadzie całkiem nie dawno, z powodu dołączenia do Komisji w sprawie tymczasowych mieszkań Roberta.
- Lubisz dzieci czy pytasz mnie z grzeczności? - musiał wiedzieć, nawet jeżeli mógł wyjść na gbura zadajac takie pytanie.
Nie znał jej, a ona nie znała jego. Próbował ją poznać, a ona probowała poznac jego. Chciał z nią rozmawiac, ale czy ona chciała rozmawiać z nim?
Niepewność go zabijała. Znajome standardy szybkich, przelotnych romansów, zakazanych uniesień nie były tu przydatne. Wydawało mu się, że w ciemności nastepuje na koci ogon,a stworzenie z ucieka z krzykiem, gubiąc resztki zaufania. Odetchnął w duchu. Początki należą do najtrudniejszych, zwłaszcza z tak małym doświadczeniem i gdy świat dookoła to wielka niewiadoma, choć wiek dodaje nam centymetrów, nawet dorośli bywają jak dzieci, słabość to ludzka cecha, głos babci majaczył z tyłu głowy, gdy intensywny zapach kamfory łagodził gorączkę pierwszych dni w Indiach.
Czy była jego słabością? Na pierwszym spotkaniu? Cóż miały znaczyć te emocje? Może właśnie myślała o nim jako o komformistycznym kretynie, pantoflarzu, który nie postawił na swoim. A może odgrywała rolę, myśląc o tym, że nie chce spędzić z nim już ani sekundy?
Musiał się uspokoić, dłonie zaczynały mu się pocić. Pomyślał o pierwszym, odratowanym koniu. O jego lęku i ile czasu zajęło mu pokazanie zwierzęciu, że nie wyrządzi mu krzywdy. Spłoszone nawet najcichszym odgłosem, dźwiękiem kroków zwierzę; wystraszone wyciągnięciem w jego stronę dłonią, napinało mięśnie i wyginało uszy w tył, ostrzegając. Czy był wystraszonym, skrzywczonym koniem? Ludzie bali się jego statusu, wszystkiego tego, co reprezentuje sobą nazwisko Malfoy, zupełnie jak strach przed koniem, jego rozmiarem, gdy w rzeczywistości zwierze należy do delikatnych, emocjonalnie złożonych i strachliwych. Może faktycznie powinien sytuację traktowac behawioralnie, nie zakładac najgorszego. Gdyby Primrose nie chciała z nim rozmawiac, znalazłaby wymówkę, prawda?
- Rozumiem, sam wróciłem zza granicy, aby zająć się naglącymi sprawami w kraju - odpowiedział neutralnie, choć zgodził się z przekazaną ideą - Podczas czasu niepewności w Indiach, dziadek i babcia urządzali schronienia dla różnych stron konfliktów. Mugolskie napięcia polityczne były tak intensywne, że przeniosły się też na nasz świat, nie uniknęliśmy tego, trochęjak podczas pierwszej i drugiej wojny światowej, w końcu dzielimy ziemię, na której żyjemy, więc niemożliwym byłoby, aby nie istniały żadne wpływy - wtrącił to, ku swojemu własnemu zaskoczeniu, ale wciąż pozostawał na neutralnym gruncie, pozostajac przy faktach; trawa była zielona, a Elliott Malfoy potrafił operować słowami, przynajmniej tak mu się wydawało, bo dla daltonisty zieleń może być koloru nieba.
- Wracajac do Indii, jednak. Musieli się po tym ukryć, dziadek wybudował na tę ewentualność rezydencję skrytą w wodospodach. Odkąd pamiętam babcia odnosiłą się do niepewności, którą opisujesz. Oczekiwaniem na rozwiązanie się problemu. Wcześniej, gdy Indie były pod władzą Ministerstwa, dziadek był gubernatorem, więc oczeekiwanie w bezsilności było kwestią nową. Nie mógł narzucić zagranicznemu rzadzowi czarodziejów swojej woli. Jedyne, co mógł to czekać i uratować to, na czym mu zależało i w miarę możliwości pomóc innym. Mechanizmy obronne, natomiast… czasami lepiej jak pękną, bo mogą ograniczać nas przed okryciem części naszej osobowości, o której nigdy byśmy nie wiedzieli, ukryci za rutyną przetrwania w znajomy sposób - podsumował, niezadowolony z tej puenty. Jak się okazuje, trudno było poznawac kogoś od samiuśkiego początku, gdy było się po trzydziestym roku życia.
- Nicholas jest bardzo młody, nie sądzę, że zdaje sobie sprawę z tak złożonych kwestii. Przynajmniej nie w pełni, na pewno odczuwa emocje, więc staram się … - przerwał, zstanawiając się nad doborem słów. Nie widać było fatygi, którą wkładał w poprawność, w nie rozsypanie się powoli w kupkę piasku, która formułowałą lustro jego osoby - nie przekazywać mu zbyt wielu negatywnych emocji. jeszcze nie teraz. Ma ich dużo przed sobą. Jego aktualnymi zmartwieniami jest fakt, że tekstura kaszki zdaje się zbytnio sucha. Protestuje przed zabraniem mu malin, gdy dywan wygląda jak po scenach rodem z horroru, wypluwa zbyt miękkie kawałki marchewki i płacze w nocy. Przede wszystkim to ostatnie i nie jestem pewien, co z tym zrobić. Dobrze, że mam problemy ze snem, przynajmniej mnie nie wybudza, a nie lubię, gdy niania musi zostawac na noc - odczuł, że mógł przesadzić, dopiero gdy podniósł spojrzenie z rąk Primrose na jej twarz. Czuł się tak młodo, gdy z nią rozmawiał, mimo że to ona urodziła się później od niego.
- Nie chcę narzekać. Wiem, że nie każde dziecko ma komfort przeniesienia się do innego, nawet większego, gdy poprzedni jest nie do użytku po ostatnich wydarzeniach - uświadomił to sobie w zasadzie całkiem nie dawno, z powodu dołączenia do Komisji w sprawie tymczasowych mieszkań Roberta.
- Lubisz dzieci czy pytasz mnie z grzeczności? - musiał wiedzieć, nawet jeżeli mógł wyjść na gbura zadajac takie pytanie.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦