07.06.2026, 14:31 ✶
Spostrzeżenie z kategorii głębokich – Elliott Malfoy nie był kokietką. Miała wrażenie, że jego osoba przygniatała wiedzą, pozycją i sposobami, w jakie w jakie się wyrażał i narzuconym przez niego rytmem rozmowy, w której miał do powiedzenia bardzo dużo i zarysowywał samego siebie jako personę wręcz nie do ruszenia, jeśli chodziło o pozycję społeczną wynikającą z osiągnięć własnych i stojącej za nim rodziny. Ale nie był kokietką.
Albo nie wiedział jak mówić do kobiet.
– Może to głupie – a może mądre, nie wiem, wyszła od razu z pozycji obronnej – ale mężczyźni, z którymi spotykałam się wcześniej, faktycznie złościli się w momentach, kiedy rozmijałam się z ich wyobrażeniem o byciu wysłuchanym. – Bo wnikliwe oczy kogoś, kto lubował się w analizie ludzkich umysłów, szukały w twarzy rozmówcy odpowiedzi na pytania, których ich właścicielka nie mówiła na głos. Elliott, stety bądź niestety, był kimś trudnym do odczytania. Nie miała pojęcia, że jest oklumentą, chodziło o coś o wiele bardziej przyziemnego, o mimikę, gesty – to mrugnięcie musiało być sztuczne, ale to dlaczego postanowił mrugnąć nie było sztuczne. – Na dłuższą metę mnie to męczyło.
Nietrudno było domyślić się, że ojciec umawiał ją z facetami o bardzo nadętym ego, takim na skraju wybuchu, bo powierzchnia więżąca je nie wytrzymywała już napięcia i za moment miała pęknąć jak przekłuty balon. Elliott się od tej reguły wcale nie różnił, właściwie to idealnie w nią wpisywał – dlatego chyba podchodziła do tego z taką rezerwą. Ile razy można w życiu robić to samo i spodziewać się innego efektu? Po czwartym szala niebezpiecznie przechyliła się w stronę szaleństwa.
A Primrose w to brnęła. Trochę jej napięcie z twarzy zeszło, wyglądała na skonfundowaną nagłą zmianą postawy. Może nie była to reakcja spodziewana w chwili, kiedy się próbowało kogoś oczarować, ale to było wreszcie coś innego niż wyuczone uśmiechy i odpowiedzi wyrecytowane z podręcznika dla młodych panienek na wydaniu. Zachował się tak losowo, że dziewczyna ogłupiała.
– Ja, cóż… – teraz to mam ochotę przechylić ten kieliszek i wypić wszystko haustem. Jak… jak dużo pieniędzy on właściwie posiadał…? Niby dało się to wyczuć w śmiechu, ale i tak zadała sobie w głowie pytanie, czy nie była w kontraście z nim kobietą zbyt przyziemną.
Było coś kontrastującego z tą sceną w wyobrażeniu wędrówki po deskach, kiedy nagle wyginał jej się i łamał obcas. Nie pasowało to do pełnego ekstrawagancji obywatela świata, za jakiego go miała.
– Zaskoczyło mnie to – przyznała, tłumacząc swoje zająknięcie. I trochę za długo milczała, nim wreszcie opamiętała się i powiedziała: Tak.
Albo nie wiedział jak mówić do kobiet.
– Może to głupie – a może mądre, nie wiem, wyszła od razu z pozycji obronnej – ale mężczyźni, z którymi spotykałam się wcześniej, faktycznie złościli się w momentach, kiedy rozmijałam się z ich wyobrażeniem o byciu wysłuchanym. – Bo wnikliwe oczy kogoś, kto lubował się w analizie ludzkich umysłów, szukały w twarzy rozmówcy odpowiedzi na pytania, których ich właścicielka nie mówiła na głos. Elliott, stety bądź niestety, był kimś trudnym do odczytania. Nie miała pojęcia, że jest oklumentą, chodziło o coś o wiele bardziej przyziemnego, o mimikę, gesty – to mrugnięcie musiało być sztuczne, ale to dlaczego postanowił mrugnąć nie było sztuczne. – Na dłuższą metę mnie to męczyło.
Nietrudno było domyślić się, że ojciec umawiał ją z facetami o bardzo nadętym ego, takim na skraju wybuchu, bo powierzchnia więżąca je nie wytrzymywała już napięcia i za moment miała pęknąć jak przekłuty balon. Elliott się od tej reguły wcale nie różnił, właściwie to idealnie w nią wpisywał – dlatego chyba podchodziła do tego z taką rezerwą. Ile razy można w życiu robić to samo i spodziewać się innego efektu? Po czwartym szala niebezpiecznie przechyliła się w stronę szaleństwa.
A Primrose w to brnęła. Trochę jej napięcie z twarzy zeszło, wyglądała na skonfundowaną nagłą zmianą postawy. Może nie była to reakcja spodziewana w chwili, kiedy się próbowało kogoś oczarować, ale to było wreszcie coś innego niż wyuczone uśmiechy i odpowiedzi wyrecytowane z podręcznika dla młodych panienek na wydaniu. Zachował się tak losowo, że dziewczyna ogłupiała.
– Ja, cóż… – teraz to mam ochotę przechylić ten kieliszek i wypić wszystko haustem. Jak… jak dużo pieniędzy on właściwie posiadał…? Niby dało się to wyczuć w śmiechu, ale i tak zadała sobie w głowie pytanie, czy nie była w kontraście z nim kobietą zbyt przyziemną.
Było coś kontrastującego z tą sceną w wyobrażeniu wędrówki po deskach, kiedy nagle wyginał jej się i łamał obcas. Nie pasowało to do pełnego ekstrawagancji obywatela świata, za jakiego go miała.
– Zaskoczyło mnie to – przyznała, tłumacząc swoje zająknięcie. I trochę za długo milczała, nim wreszcie opamiętała się i powiedziała: Tak.