07.06.2026, 23:04 ✶
—26/09/72—
Gustawie,
zacznę od końca – nie dotarły do mnie wieści o straszliwym stanie Twojej posiadłości, ale spieszę z propozycją, która nas oboje wybawi z kłopotu i zaklinam, nim odmówisz wczytaj się proszę w kolejne zdania. Z początkiem września otrzymałem od mej ekscentrycznej ciotki spadek - niewielki zameczek w Szkocji, którego opresja o zasięgu krajowym uniemożliwia mi doglądać w perspektywie o wiele bardziej lokalnej. Byłbym szczerze Ci zobowiązany, gdybyś zechciał przyjąć to dość niecodzienne zaproszenie, ale nic dotąd w naszej relacji tak zawodowej jak i prywatnej codzienne przecież nie było. Oddam Ci klucze do tej posiadłości, zawierzę jej dobrostan Twemu osądowi, ufając, że zacięcie historyka pozwoli Ci oddać sprawiedliwość tym wiekowym ścianom.
Tymczasem fundacja, tymczasem unia… Łzy wzruszenia cisną mi się z wdzięczności, za twe zaangażowanie w obie inicjatywy. Wiem z jakim pobłażaniem potrafiłeś patrzeć na zmagania śmiertelnych wobec nieuchronności losu i kół zamachowych powszechnej historii, z tym większą radością witam Cię na pokładzie. Przesyłam listy osób, które najprawdopodobniej znajdą się w gronie fundatorów, na dniach będę prosił swego zaufanego profetę o wyznaczenie odpowiedniego miejsca na główną siedzibę.
Tymczasem unia oczywiście wymaga odpowiedniego przygotowania. Pozwoliłem sobie zarezerwować na wyłączność jeden z wagonów Orient Expressu, którym dostaniemy się na miejsce. Odpowiednie warunki zapewnią Tobie mój drogi bezpieczną podróż, a nocą między Paryżem a Lozanną omówimy szczegóły strategii. Pozwolę sobie zabrać kilka osób, które mogę wspomóc nas w tej kwestii. Kanclerza (pamiętasz przecież Elliotta Malfoya), sędziego Wizengamotu Roberta Croucha, którego inicjatywa z budową mieszkań może zainteresować kilku dyplomatów o bardziej pragmatycznym zacięciu. Myślałem też czy nie zawezwać swojej kuzynki, jej rosyjski jest wyborny, a jestem przekonany, że będzie też kilku magów zza żelaznej kurtyny i kilka opcji finansowania odbudowy kraju niekoniecznie z Unii właśnie.
Tymczasem bywaj zdrów i syty, na dniach wybieram się w małą, prywatną delegację, jak widzisz nie mogę za bardzo usiedzieć w miejscu, ale gdy tylko wrócę, odezwę się i umówimy się na spotkanie by omówić wszelkie szczegóły.
Za miejsce podpisania myślę szczerze o Dziurawym Kotle, tak aby wszystko ograniczyć do podpisów, unikając nadmiaru rozmów wtedy, gdy kraj wymaga czynu. Zdaje się, że będzie to dobrą narracją dla prasy, będzie myśl o tym, że zalążek Złotego Jabłka powstał w miejscu tak dobrze znanym i powszechnie lubianym. Jako coś oddolnego. Jako coś powszedniego. Jeśli Fundacja realnie stanie się katalizatorem zmiany, będzie to dobre nasiono opowieści. Nie martw się, na samo spotkanie nie zaproszę prasy. Wolę to dobrze uformuować później. Gdy już będziemy działać.
Dodaję do listu na zamglonym runami bileciku koordynaty zamczyska, klucze i wskazania dla służby po ciotce. Nie jest sprawdzona, dysponuj nimi do woli przyjacielu.
Anthony J. Shafiq