– A jednak hipnoza działa, tak? To dobrze, że cokolwiek jest skuteczne, nawet jeśli się wydaje, że to jak… jak przesadzanie kwiatki w doniczce używając do tego wielkiego szpadla – znalazła w końcu odpowiednie porównanie, tak bardzo pasujące do jej własnych zainteresowań i uśmiechnęła się pocieszająco do Primrose. – Wiele spraw teraz zawodzi z tych sprawdzonych metod… jakiś czas temu poszłam do Munga, żeby ktoś mnie dla świętego spokoju obejrzał – i nie chodziło jej o lodowate zimno, a kaszel, który męczył ją od czasu Spalonej Nocy. – Nie mają na to żadnego lekarstwa. Uzdrowicielka przepisała mi miskturę wykrztuśną na to gówno, zaleciła te wszystkie napary i herbatki i obiecała się odezwać, jeśli jakiś alchemik opracuje coś skutecznego – Victoria westchnęła cicho. – No i za jakiś czas mam przyjść na obserwację. Sama bym coś spróbowała na to wynaleźć, gdybym miała na to czas – dodała pod nosem z pewnym niezadowoleniem, bo to zagadnienie ją interesowało. Lubiła eksperymentować nad kociołkiem. I gdyby nie liczne inne zobowiązania pracowe, to może i zaczęłaby coś nad tym myśleć. Na szczęście Laurence miał czas i możliwość również w tym kierunku podziałać.
– Tak, dobrze zakładasz – odpowiedziała siostrze bez skrępowania. – Wiesz jak się mówi, że niektórzy faceci myślą przyrodzeniem, a nie mózgiem… Nie w tym wypadku, rzecz jasna, ale to po prostu strasznie głupia teoria. Ta z gwoździem – stwierdziła, po czym się zatrzymała. – To chyba nie jest poltergeist. Ale nie jestem pewna co to jest. Wczoraj była tutaj Brenna i trochę pracowałyśmy… i usłyszałyśmy to dziwne stukanie. Obeszłyśmy sąsiadów i nic, potem szukałyśmy poltergeista w kiblu na górze i pukałyśmy w ściany na korytarzu, oczywiście bez skutku… aż trafiłyśmy na tę klapę, której nigdy nie widziałam i nie ma jej na żadnych planach. W środku… cóż. Wyglądało to tak, jakby ktoś odprawiał tam niezbyt przyjemny rytuał. Chciałyśmy tu ściągnąć kogoś z Ministerstwa, żeby to obejrzeli dokładniej, ale klapa zniknęła i nie pomogło nawet zaklęcie transmutacji podłogi – aż do teraz. Victoria westchnęła cicho. – Napisałam ci wiadomość żebyś uważała. Nasza skrzata o wszystkim wie, a ja szukam dla nas innego domu, bo to jest… wolę nie ryzykować, Prim. Nie wiem co tu się dzieje – i jeszcze ten sen. – Nie wiem czy to jest groźne, nie wygląda tak, ale to jest już któraś z dziwnych rzeczy tutaj. Duch, wspomnienie? Coś po Spalonej…? W niektórych domach po tamtej nocy dzieją się dziwne rzeczy – ale chyba nie musiała tego mówić, obie widziały przecież krzesło, które nie spłonęło, a powinno…