08.06.2026, 13:33 ✶
Widok jaskinii dla każdego stał się jasny, gdy cała czwórka weszła do środka.
Hestia policyjnym odruchem odrzuciła dziwaczne zwierzę od skobla i wciąż unosiła je w powietrzu, mimo że stworzenie szarpało się i wierzgało, przypominając w geście wściekłą fretkę wyciągniętą z dziury. Ten ruch ściągał spojrzenie Peregrinusa bardziej niż spowite częściowym mrokiem łańcuchy, zwłaszcza, że wieszcz dostrzegł coś szalenie niepokojącego – ten moment, gdy zaciągnięte bielmem oczy zmieniły swój kolor na czarne, a kwik protestu stał się bardziej dziki, prymitywny. Zwierzęcy. Wniosek był jeden – to zwierzę było opętane, ale duch znajdujący się w nim właśnie opuścił swoje naczynie. W gruncie rzeczy nikogo nie powinno to dziwić, w końcu do pomieszczenia weszły cztery nowe naczynia…
Tymczasem Hannibal zdał sobie ze zgrozą sprawę z tego, że owszem - najmłodsza z kobiet, ta najmniej naruszona, najmniej odkształcona przez trawiące to miejsce zepsucie była w rzeczywistości Donną Anną, kobietą o odkształconej żalem twarzy, która śpiewała wraz z innymi pieśń, choć zdawało się, że wolałaby zanieść się szlochem. Gorzej aktorowi przyszło rozeznanie z łańcuchami, które to pojawiały się, to niknęły w zmutowanym cielsku. Faktem było, że monstrum na razie nie ruszyło się też ze swego leża, pozostając w mantrze tworzonej pieśni. Jedyne co wpadło mu w oko, to to, że łańcuch znajdujący się przy skoblu nie nosił na sobie śladów lśniących run.
Luneta wyczarowana przez Ceolsige była bardzo prymitywna w cienkich ściankach i samotnej soczewce umieszczonej na wylocie, spełniła jednak swoją funkcję pobieżnej ekspertyzy łańcuchów. Dzięki temu była w stanie ustalić, że istotę w rzeczywistości owijają dwa łańcuchy - jeden pozbawiony run, który więzi ją w miejscu, a który można zrzucić prostym mechanizmem zwieńczonym usunięciem skobla. Był też drugi łańcuch, łudząco podobny, ale umagiczniony runami. Detale zaklęcia zawartego w ciągu run były trudne do sczytania w tak krótkim czasie – mimo braku wzmożonych gestów ze strony monstrum – niknęły pośród wijących się macek i pulsujących czyraków, pośród ramion trudnych do policzenia. Zdawało się jednak, że są tam jakieś wzmianki o łączeniu oraz sercu syreny.
Hestia policyjnym odruchem odrzuciła dziwaczne zwierzę od skobla i wciąż unosiła je w powietrzu, mimo że stworzenie szarpało się i wierzgało, przypominając w geście wściekłą fretkę wyciągniętą z dziury. Ten ruch ściągał spojrzenie Peregrinusa bardziej niż spowite częściowym mrokiem łańcuchy, zwłaszcza, że wieszcz dostrzegł coś szalenie niepokojącego – ten moment, gdy zaciągnięte bielmem oczy zmieniły swój kolor na czarne, a kwik protestu stał się bardziej dziki, prymitywny. Zwierzęcy. Wniosek był jeden – to zwierzę było opętane, ale duch znajdujący się w nim właśnie opuścił swoje naczynie. W gruncie rzeczy nikogo nie powinno to dziwić, w końcu do pomieszczenia weszły cztery nowe naczynia…
Tymczasem Hannibal zdał sobie ze zgrozą sprawę z tego, że owszem - najmłodsza z kobiet, ta najmniej naruszona, najmniej odkształcona przez trawiące to miejsce zepsucie była w rzeczywistości Donną Anną, kobietą o odkształconej żalem twarzy, która śpiewała wraz z innymi pieśń, choć zdawało się, że wolałaby zanieść się szlochem. Gorzej aktorowi przyszło rozeznanie z łańcuchami, które to pojawiały się, to niknęły w zmutowanym cielsku. Faktem było, że monstrum na razie nie ruszyło się też ze swego leża, pozostając w mantrze tworzonej pieśni. Jedyne co wpadło mu w oko, to to, że łańcuch znajdujący się przy skoblu nie nosił na sobie śladów lśniących run.
Luneta wyczarowana przez Ceolsige była bardzo prymitywna w cienkich ściankach i samotnej soczewce umieszczonej na wylocie, spełniła jednak swoją funkcję pobieżnej ekspertyzy łańcuchów. Dzięki temu była w stanie ustalić, że istotę w rzeczywistości owijają dwa łańcuchy - jeden pozbawiony run, który więzi ją w miejscu, a który można zrzucić prostym mechanizmem zwieńczonym usunięciem skobla. Był też drugi łańcuch, łudząco podobny, ale umagiczniony runami. Detale zaklęcia zawartego w ciągu run były trudne do sczytania w tak krótkim czasie – mimo braku wzmożonych gestów ze strony monstrum – niknęły pośród wijących się macek i pulsujących czyraków, pośród ramion trudnych do policzenia. Zdawało się jednak, że są tam jakieś wzmianki o łączeniu oraz sercu syreny.
Tura trwa do 11.06
Dopuszczam zmiany w kolejce odpisów, po wcześniejszym dogadaniu między wami na kanale technicznym.
Dopuszczam zmiany w kolejce odpisów, po wcześniejszym dogadaniu między wami na kanale technicznym.