— Mills! — zakrzyknął Bertie, łapiąc się teatralnie za serce, jakby go co najmniej o zawał przyprawiła swoim nagłym pojawieniem się. Poklepał ją po ramieniu, cały uśmiechnięty, no bo była tylko jedna rzecz lepsza od jednego Moody'ego – dwóch Moodych! — Moja ulubiona koszula. No, no. Widzę, że wystroiłaś się specjalnie na ten dzień, podobnie jak Alastor — zachwycił się.
— Tommy? Nie widzę go — rozejrzał się dookoło, jakby oczekiwał że Figg zrobi dokładnie to samo, to jest wyskoczy zza ściany i zrobi wszystkim wielką niespodziankę. — Ale, hmm… jak się znajdzie to go odeślę do waszego stolika, okej? — to była chyba jedyna rozsądna opcja. No chyba, ze chcieli siedzieć osobno, ale to byłoby odrobinkę dziwne. — I nie bój żaby, żadnej łychy. Klasycznie dzisiaj. Wino, piweczko, nalewka babuni. Piwo sam projektowałem, ze tak powiem. Udało mi się osiągnąć idealny poziom raptuśnika, by nie był przytłaczający, a dzięki tego picie go nie grozi śmiercią ze śmiechu — śmiech Bertiego przetoczył się dookoła nich, jakby to był najśmieszniejszy żart na świecie, ale prawda była taka że raptuśnik wcale nie był przesadnie bezpieczny w swojej czystej postaci. Ale o tym nie musiało wiedzieć za dużo osób.
— Nic nie zabraknie, nie martw się. To jest Wielkie Otwarcie, takie opcje nawet nie wchodziły w grę. A to daj — ukradł jej z rąk ciastka, które trzymała w dłoniach i dał inne. — Dostaniesz lepsze. Spodobają ci się. Tobie też mogę wymienić, bo one mają takie specjalne efekty — spojrzał Alastorowi przez ramię.
Wdrapali się po schodach i znaleźli miejsce przy stoliku. Eleganckie, zaciszne miejsce, gdzie rzucone zaklęcia pozwalały by głośne rozmowy aż tak nie przeszkadzały osobom które siedziały obok.
— Chcę wam powiedzieć, że tak naprawdę, to wszystko jest też wasza zasługa. Proszę nawet nie mówić, że nie, bo fakty są takie, że byliście przy mnie te wszystkie lata, a to jest naprawdę ważne dla człowieka, żeby miał koło siebie kogoś innego.
Tęczowe bezy
Wybrana przez Ciebie torebka, po otworzeniu okazała się zawierać paczuszkę mini bez w różnych kolorach. Zapakowane w folijkę i obwiązane kokardką, wyglądają jak małe chmurki które pozwalały posmakować tęczy. Każda z nich ma na spodzie wygrzany symbol łyżeczki i nazwę lokalu. Do paczuszki została także załączona karteczka informująca o właściwościach otrzymanych słodkości.