24.06.2026, 08:36 ✶
Uśmiechnął się kącikiem ust. Zrobił krok w tył, jednocześnie wsuwając dłonie w kieszenie ciemnych spodni. To lubił w Nicholasie - nie rzucał słów na wiatr, mówił niewiele, a gdy już mówił, to z jego ust wydobywały się same konkrety. Konkretne pytania, bez zbędnego pierdolenia.
- Na cmentarzu - odpowiedział lekkim tonem, tak jakby właśnie zapraszał go na popołudniową herbatę. - W Little Hangleton, tu gdzie teraz jesteśmy, znajduje się cmentarz.
Zaczął powoli, przenosząc wzrok na zasłonięte okno. Nie spieszyło mu się, czas ich nie naglił, chociaż coraz szybciej krążąca w żyłach krew mówiła jasno - trzeba było działać. Działać, bo tak być nie mogło.
- Gdy przechodziłem tamtędy, moją uwagę przykuła pewna rodzina. Winniczkowie - prawie złamał sobie język na tym nazwisku, które wymawiał z wyraźną pogardą. - Szlamy. Odwiedzali grób krewnego.
Powrócił spojrzeniem do Nicholasa, jakby chciał się upewnić, że ten wie, co mu krąży po glowie. Obdarzył go przy okazji niewinnym uśmiechem, jakby faktycznie mieli po tym wszystkim wypić filiżankę dobrej, aromatycznej herbaty.
- Nie powinien tam stać żaden grób szlamy. Powinniśmy zostawić wszystkim, którzy mają podobne pomysły, konkretną wiadomość - zakończył, wyciągając ręce z kieszeni. Domyślał się, że Nicholas nie będzie pytał, że nie będzie drążył, chociaż ostatnio tyle się zmieniło… Lestrange sięgnął po różdżkę. - Zaufasz mi po raz kolejny, że tym razem tak jak i ostatnim nie będę się wygłupiał z twarzą? Musimy zmienić wygląd, dla bezpieczeństwa.
- Na cmentarzu - odpowiedział lekkim tonem, tak jakby właśnie zapraszał go na popołudniową herbatę. - W Little Hangleton, tu gdzie teraz jesteśmy, znajduje się cmentarz.
Zaczął powoli, przenosząc wzrok na zasłonięte okno. Nie spieszyło mu się, czas ich nie naglił, chociaż coraz szybciej krążąca w żyłach krew mówiła jasno - trzeba było działać. Działać, bo tak być nie mogło.
- Gdy przechodziłem tamtędy, moją uwagę przykuła pewna rodzina. Winniczkowie - prawie złamał sobie język na tym nazwisku, które wymawiał z wyraźną pogardą. - Szlamy. Odwiedzali grób krewnego.
Powrócił spojrzeniem do Nicholasa, jakby chciał się upewnić, że ten wie, co mu krąży po glowie. Obdarzył go przy okazji niewinnym uśmiechem, jakby faktycznie mieli po tym wszystkim wypić filiżankę dobrej, aromatycznej herbaty.
- Nie powinien tam stać żaden grób szlamy. Powinniśmy zostawić wszystkim, którzy mają podobne pomysły, konkretną wiadomość - zakończył, wyciągając ręce z kieszeni. Domyślał się, że Nicholas nie będzie pytał, że nie będzie drążył, chociaż ostatnio tyle się zmieniło… Lestrange sięgnął po różdżkę. - Zaufasz mi po raz kolejny, że tym razem tak jak i ostatnim nie będę się wygłupiał z twarzą? Musimy zmienić wygląd, dla bezpieczeństwa.