26.06.2026, 19:04 ✶
– Oh działa! Bardzo mnie to ucieszyło, bo chociaż wszyscy są niemal pewni, że to jakaś nekromancka klątwa, no to jednak da się potrzebującym jakoś pomóc – powiedziała i uśmiechnęła się w sposób sugerujący dosadnie, iż Primrose była dla każdego poszkodowanego tak samo serdeczna, jak serdecznie się teraz uśmiechała. Rzadko dało się dojrzeć w jej oczach choćby coś na kształt dumy, a teraz? Patrzcie tylko – najwyraźniej była ze swoich osiągnięć zadowolona! Nie pozwoliła jednak, aby przylgnęło to do niej na zbyt długo. Brak wiary we własne możliwości i ulotne jak para poczucie sensu nie pozwalały jej na nabraniu wiatru w żagle ani wcześniej, ani teraz.
No a tak poza tym… to zgłupiała. Dała sobie dwie długie sekundy tępego wpatrywania się w Rudiego, później jeszcze zamrugała.
– Nie pamiętam – przyznała bez ogródek. Właściwie, to już całkiem dobrze zadomowiła się u Victorii. Zadziwił ją wręcz rozmiar tego miejsca i poza tym, że wciąż musiała pracować w Dolinie, a od teleportacji nieustannie ją mdliło… No cóż, nie miała do końca na co narzekać. – Pamiętam, że się mieliśmy spotkać po moim przyjeździe…? – Zastukała ręką w głowę, jakby chciała wprawić w ruch zastałą machinę. Bezskutecznie. Próbowała przypomnieć sobie treści wysłanych mu listów, ale no cóż – te sprzed Spalonej Nocy zupełnie wyblakły przez wszystko co ją spotkało, a wyjec wysłała w takich emocjach, że nie potrafiła przywołać dokładnie użytych słów. Przełknęła ślinę, cudem powstrzymując się przed nerwowym zagryzieniem paznokci. – Nabroiłam?
No a tak poza tym… to zgłupiała. Dała sobie dwie długie sekundy tępego wpatrywania się w Rudiego, później jeszcze zamrugała.
– Nie pamiętam – przyznała bez ogródek. Właściwie, to już całkiem dobrze zadomowiła się u Victorii. Zadziwił ją wręcz rozmiar tego miejsca i poza tym, że wciąż musiała pracować w Dolinie, a od teleportacji nieustannie ją mdliło… No cóż, nie miała do końca na co narzekać. – Pamiętam, że się mieliśmy spotkać po moim przyjeździe…? – Zastukała ręką w głowę, jakby chciała wprawić w ruch zastałą machinę. Bezskutecznie. Próbowała przypomnieć sobie treści wysłanych mu listów, ale no cóż – te sprzed Spalonej Nocy zupełnie wyblakły przez wszystko co ją spotkało, a wyjec wysłała w takich emocjach, że nie potrafiła przywołać dokładnie użytych słów. Przełknęła ślinę, cudem powstrzymując się przed nerwowym zagryzieniem paznokci. – Nabroiłam?