Rysy twarzy latającej na miotle Hestii odkształciły się i upodobniły do tych noszonych przez gwiazdę syreniej rewii. Dziewczyna ponownie wzniosła się ku górze, aby robić za ruchomą przynętę, odciągając uwagę maszkary od rozpraszających runy Ceolsige i Peregrinusa na wyciągniętym w stronę wciąż śpiewającego Hannibala magicznym łańcuchu.
pierwsza runa
Melodie stawały się coraz bardziej chaotyczne, już nie niepokojące a przerażające w kakofonii dźwięków: śpiewu, szeptu i krzyku roznoszącego się echem po jamie. Pierwszy rozłam woli koszmarnego amalgamatu już nastąpił wcześniej, gdy żarłoczny artefakt nie nasycił się kolejną ofiarą od razu, ofiarą ochronioną przez szczątki woli osadzonej w zbiorowości istoty. Drugi rozłam, gdy unison wkradł się obcy głos, nieśpiewający hymnu ku czci Ligei. Osłabiona magia ugięła się pod ręką Ceolsige, kierowaną wiedzą i doświadczeniem zmrożonego jeszcze przez moment, lecz w pełni świadomego Peregrinusa.
Fale krzyżowały się. Fale rozbijały się w siebie i przez siebie w spiętrzonym konflikcie. Już nie jeden głos wielu, a wiele głosów jednego.
Już nie jednego…
druga…
… druga runa pociągnęła nić, prując osnowę magii, wygaszając jeden za drugim kolejne, w koszmarnej ale pięknej kaskadzie pękającego zaklęcia, po którym został już tylko zwykły łańcuch opadający na ziemię u stóp Hannibala. Moment po tym cała maszkara waląc chaotycznie wynaturzonymi ramionami rozbryzgnęła się obrzydliwą, ropiejącą tkanką w każdą możliwą stronę komory, nie czterema, a wieloma istnieniami: ludźmi, ośmiornicami i kałamarnicami, gryzoniami i innymi ssakami ściągniętymi tu w pułapkę, dusza za duszą. W ramiona Hestii zupełnym fuksem i faktem, że latała tak blisko monstrum wpadła najprawdopodobniej jedyna żywa istota z tej okrutnej zbieraniny: osoba na której wzorowała się swoją przemianą. Donna Anna - naga, oblepiona śmierdzącą mazią, od pasa w dół zachwycająca złocistym ogonem była nieprzytomna i wychudzona, zdawała się oddychać.
W komnacie nastąpiła cisza, tym głębsza wobec minionej kakofonii. Peregrinus poczuł jak jego ciało rozluźnia się, gdy mrożące zaklęcie odpuściło, ale nim zdążył cokolwiek zrobić, znów gwałtowne nieprzyjemne uczucie chłodu wepchnęło się do jego jaźni, jak niemile widziany, ale znany gość:
no no no no non può finire così fate qualcosa uccideteli voglio la libertà liberatemi devono morire tutti!!! – widmowy skrzek, wrzask właściwie słyszalny tylko jego uszom wzmagał i domagał się posłuchu, wypychając poczucie satysfakcji gniewem ducha, którego plan, wieloletni plan został rozsmarowany po ścianach tego miejsca.
Nad ich głowami przetoczył się dudniący, rozchodzący się echem gruchot i z ukrytego w mroku sufitu podziemnej groty posypał się na wszystkich deszcz kamieni i głazów, boleśnie tłuczący w miękkie ciała (choć Ceolsige zdołała osłonić tarczą zarówno siebie, jak i Peregrinusa), zwiastujący, że ich czas tutaj dobiegł końca i muszą natychmiast wydostać się z miejsca, które lada moment przestanie istnieć, a każdy kto tam zostanie najprawdopodobniej umrze pogrzebany żywcem.
pierwsza runa
Melodie stawały się coraz bardziej chaotyczne, już nie niepokojące a przerażające w kakofonii dźwięków: śpiewu, szeptu i krzyku roznoszącego się echem po jamie. Pierwszy rozłam woli koszmarnego amalgamatu już nastąpił wcześniej, gdy żarłoczny artefakt nie nasycił się kolejną ofiarą od razu, ofiarą ochronioną przez szczątki woli osadzonej w zbiorowości istoty. Drugi rozłam, gdy unison wkradł się obcy głos, nieśpiewający hymnu ku czci Ligei. Osłabiona magia ugięła się pod ręką Ceolsige, kierowaną wiedzą i doświadczeniem zmrożonego jeszcze przez moment, lecz w pełni świadomego Peregrinusa.
Fale krzyżowały się. Fale rozbijały się w siebie i przez siebie w spiętrzonym konflikcie. Już nie jeden głos wielu, a wiele głosów jednego.
Już nie jednego…
druga…
… druga runa pociągnęła nić, prując osnowę magii, wygaszając jeden za drugim kolejne, w koszmarnej ale pięknej kaskadzie pękającego zaklęcia, po którym został już tylko zwykły łańcuch opadający na ziemię u stóp Hannibala. Moment po tym cała maszkara waląc chaotycznie wynaturzonymi ramionami rozbryzgnęła się obrzydliwą, ropiejącą tkanką w każdą możliwą stronę komory, nie czterema, a wieloma istnieniami: ludźmi, ośmiornicami i kałamarnicami, gryzoniami i innymi ssakami ściągniętymi tu w pułapkę, dusza za duszą. W ramiona Hestii zupełnym fuksem i faktem, że latała tak blisko monstrum wpadła najprawdopodobniej jedyna żywa istota z tej okrutnej zbieraniny: osoba na której wzorowała się swoją przemianą. Donna Anna - naga, oblepiona śmierdzącą mazią, od pasa w dół zachwycająca złocistym ogonem była nieprzytomna i wychudzona, zdawała się oddychać.
W komnacie nastąpiła cisza, tym głębsza wobec minionej kakofonii. Peregrinus poczuł jak jego ciało rozluźnia się, gdy mrożące zaklęcie odpuściło, ale nim zdążył cokolwiek zrobić, znów gwałtowne nieprzyjemne uczucie chłodu wepchnęło się do jego jaźni, jak niemile widziany, ale znany gość:
no no no no non può finire così fate qualcosa uccideteli voglio la libertà liberatemi devono morire tutti!!! – widmowy skrzek, wrzask właściwie słyszalny tylko jego uszom wzmagał i domagał się posłuchu, wypychając poczucie satysfakcji gniewem ducha, którego plan, wieloletni plan został rozsmarowany po ścianach tego miejsca.
Nad ich głowami przetoczył się dudniący, rozchodzący się echem gruchot i z ukrytego w mroku sufitu podziemnej groty posypał się na wszystkich deszcz kamieni i głazów, boleśnie tłuczący w miękkie ciała (choć Ceolsige zdołała osłonić tarczą zarówno siebie, jak i Peregrinusa), zwiastujący, że ich czas tutaj dobiegł końca i muszą natychmiast wydostać się z miejsca, które lada moment przestanie istnieć, a każdy kto tam zostanie najprawdopodobniej umrze pogrzebany żywcem.
Tura trwa do 30.06
żywotność po tej turze:
Ceolsige ◉○○○○ + Zapora [Moc 3 (odebrane 2 pkt za osłonienie siebie i Peregrinusa)
Hannibal ◉◉◉○○
Hestia ◉○○○○
Peregrinus ◉◉○○○
Peregrinus w swojej turze możesz podejmować swobodnie akcje, poza tą włoską wiązanką nie czujesz dalej obecności ducha, nie rzucaj na Charyzmę na końcu posta.
żywotność po tej turze:
Ceolsige ◉○○○○ + Zapora [Moc 3 (odebrane 2 pkt za osłonienie siebie i Peregrinusa)
Hannibal ◉◉◉○○
Hestia ◉○○○○
Peregrinus ◉◉○○○
Peregrinus w swojej turze możesz podejmować swobodnie akcje, poza tą włoską wiązanką nie czujesz dalej obecności ducha, nie rzucaj na Charyzmę na końcu posta.