• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie

[28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
Mierzy 183cm wzrostu. Posiada brązowe oczy. Tego samego koloru ma krótke włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki w losowych miejscach. Często widnieje u niego zarost. Ten zarost bywał u niego cechą pozwalającą wielu osobom rozróżnić bliźniaków Mulciber. Po śmierci brata, Richard zaczął częściej golić się, kiedy gdzieś wychodził z wizytą. Zaś jego garderoba przybrała żałobną czerń.

Richard Mulciber
#5
02.07.2026, 11:11  ✶  

Dzieci miały w sobie coś niesamowitego, co pozwalało im rozpoznawać rodziców. Nie tylko Sophie potrafiła dostrzec drobne różnice między swoim ojcem a wujem, lecz podobnie było z dziećmi Richarda. Nawyki, zwyczaje i upodobania, Richard z Robertem mieli różne. Tak samo z ubieraniem się, każdy preferował inny styl. Po śmierci Roberta, Richard nie próbował być swoim bratem. Nie próbował też zastąpić go dla Sophie.

Dostrzegł na twarzy bratanicy ulgę, wymalowaną po jego zapewnieniu, że nie będzie jej przekonywał. Zachowanie kamienicy dla siebie, było mu poniekąd na rękę. Miałby gdzie wracać z Norwegii, gdyby potrzebował w Anglii coś pozałatwiać. Bez obaw, ze zastanie coś niepożądanego. Rozumiał także kwestię utrzymania samej posiadłości. A z tym Sophie dopiero się mierzyła, przeprowadzając tutaj. W spokojne miejsce.

Nie było w pismach niczego podejrzanego. To była umowa zawarta między nimi i urzędnikiem, odnosząca się do Testamentu Roberta. Aby mieli wszystko legalnie pozałatwiane, bez kombinowania na lewo. Oszukiwać bratanicy w niczym nie zamierzał. Mimo tego, co odwalała zażycia swojego ojca, po skończeniu szkoły. Wiedział, że Sophie była naiwna. Tak samo jak jego syn Charles. Zbyt łatwowierni. Zbyt ufni. A to nie zaprowadziło ich w dobrym kierunku, kiedy próbowali coś zdziałać samodzielnie. Potrzebowali nadzoru. A skoro zabrakło im Roberta, na Richarda spadła odpowiedzialność, aby wyprowadzić Sophie na prostą i znaleźć jej odpowiedniego kandydata na męża.

Gdy zapalił papierosa i czekał na decyzję Sophie, a właściwie na złożenie podpisów, usłyszał jej uwagę na temat swojego palenia. Jej wzrok był karcący. Dosłownie jak u jego babki. Choć nie był tak mocno wymowny i nakazujący przerwać czynność, to jednak odczuł, że nie powinien. Zdawało mu się, że Sophie to nie przeszkadzało. Ale mogło się zmienić, odkąd zaczęła mieszkać sama, na swoich zasadach. Czy palenie było niezdrowe? Owszem. Richard był tego świadom, nie raz słysząc o tym od starszego syna.

- Wiem. Ale nie rzucę.
Odparł zgodnie z prawdą i swoim postanowieniem. Choćby miał iść na odwyk, rzucić palenie, nie da rady. To było zbyt silne dla niego. A bez nikotyny, nie zapanuje nad swoim wybuchowym zachowaniem.

Sophie złożyła podpisy i podziękowała. Spojrzał na dokumenty, jeden z kopii jej zostawiając. Resztę przysunął do siebie, ale nie chował jeszcze, chcąc pozwolić tuszowi dobrze wyschnąć. Skoro już tutaj był, wypije kawę i porozmawia jeszcze z bratanicą.

- Dajesz sobie radę?
Zapytał z troską, posyłając jej lekki uśmiech, widząc jej szeroki, jak to zawsze się uśmiechała. Uwolnił ją od ciężaru i świadomości, że mogłaby kiedyś zarządzać kamienicą, mając też i ten dom. On był jej wdzięczny, że przestała bawić się w bimber i zajęła czymś, co kobiecie bardziej przystoi.
- Scarlett zapraszała nas wszystkich na Mabon do Mulciber Manor. Usprawiedliwiłem Twoją nieobecność.
Zaczął przy okazji drugi z tematów, rozumiejąc, że Mabon dla Sophie było za szybko na spotkania rodzinne po stracie ojca.
- Chciałbym przy okazji zapytać, czy Yule, chciałabyś spędzić z ze mną i chłopcami w Norwegii?
Do Yule było sporo czasu. Może nawet wystarczające, aby Sophie pozbierała się na tyle, aby móc spotkać się z rodziną, z kuzynami. Nie siedziałaby tutaj sama. A każde święta mogłaby być z rodziną. Tak jak zawsze było, gdy na Yule, Richard z dzieciakami przyjeżdżał do Anglii. Tradycję by podtrzymali. A gdyby udało mu się pozbyć klątwy z kamienicy, to może i nawet tam by zorganizowali?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (2391), Sophie Mulciber (957)




Wiadomości w tym wątku
[28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Richard Mulciber - 29.06.2026, 11:32
RE: [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Sophie Mulciber - 01.07.2026, 21:41
RE: [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Richard Mulciber - 01.07.2026, 23:39
RE: [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Sophie Mulciber - 02.07.2026, 09:03
RE: [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Richard Mulciber - 02.07.2026, 11:11
RE: [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Sophie Mulciber - 06.07.2026, 14:23
RE: [28.09.1972] Decyzje ostateczne | Richard & Sophie - przez Richard Mulciber - 10.07.2026, 14:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa