06.07.2026, 09:44 ✶
Grota w konwulsjach zapadała się przez siebie i w siebie, stając się naturalnym grobowcem dla istot dawno już umarłych, spiętych z miejscem przeklętym łańcuchem w plugawym i prześmiewczym hymnie ku czci jednej z pierwszych uzdrowicielek tego regionu.
Ale nie była grobowcem dla piątki żywych, którzy mniej lub bardziej świadomie przeciskali się przez ciasne i krępe korytarze.
Droga ku górze zdawała się niekończącą plątaniną zaciskających się podziemnych arterii, gdy całe wzgórze już na zawsze miało zmienić swój kształt. Nogi puchły, otarcia piekły, a krew mieszała się z pyłem w tej szalonej ucieczce pchanej nadzieją, że nie widzieli nieba po raz ostatni. Nie mieli gwarancji, że będą mieć wystarczająco czasu by znaleźć sposób na górze na otworzenie przejścia. Nie mieli gwarancji że od środka przejście w ogóle było możliwe do otwarcia. Wtem jednak usłyszeli nawołujące ich przynaglające głosy, zobaczyli światła w tunelu, w końcu sięgnęły po nich dłonie ludzi - ludzi żywych, ludzi znających drogę, ludzi utrzymujących wejście całkiem otwarte, wejście u którego wrót w magicznej ciszy działo się wiele, ale…
…uderzenie świeżego powietrza i gwiazdy.
Czy gwiazdy widoczne ze szczytu zapadłego wzgórza mogły być piękniejsze?
Dzięki Helenie, która zawiadomiła o dziwnych aktywnościach w ruinach, panice Skamandera po opuszczeniu łaźni oraz (a może przede wszystkim) dzięki pozostawionej przez Peregrinusa karteczce z informacją o tym kto zszedł do podziemi i jak otworzyć przejście, cała czwórka opuściła bezpiecznie walący się labirynt z pomocą ściągniętych na cito służb. Magowie z włoskiego ministerstwa utrzymali również potężnymi ładunkami magii translokacyjnej postępujące szkody i mimo geologicznej tragedii główny budynek kurortu z apartamentami, restauracją i mieszkaniem obsługi przetrwała to trzęsienie ziemi. Cała ekipa wraz z nieprzytomną Donną Anną otrzymała pomoc uzdrowicielską, przy czym gwiazdę rewii przewieziono do kliniki w celu dokładniejszego przebadania wpływu przeklętego przedmiotu na jej ciało, psychikę i duszę.
Angielska eskapada mogła też odkryć, że mimo bardzo zaawansowanej magii, którą dysponowali włoscy funkcjonariusze, byli oni niedbali w zbieraniu zeznań i jakiejkolwiek biurokratycznej działalności. Większość nie mówiła nawet po angielsku, jakiekolwiek zeznania i świadectwa mogli składać tylko chętni. Najwięcej rozmawiał z nimi Basil, choć Ci co znali go więcej mogli zauważyć, że całkiem trzeźwy na tym etapie szef Cutty Sark robi to raczej aby zaspokoić swoją podróżniczą ciekawość, niż wypełnić obywatelski obowiązek.
Gdy wszystko się skończyło, pozostało ledwie kilka godzin nocy, a potem śniadanie i ostatnie spojrzenia na Morze Tyreńskie. Przed sjestą czekały ich świstokliki w kształcie muszli prowadzące prosto do domu.
Ale nie była grobowcem dla piątki żywych, którzy mniej lub bardziej świadomie przeciskali się przez ciasne i krępe korytarze.
Droga ku górze zdawała się niekończącą plątaniną zaciskających się podziemnych arterii, gdy całe wzgórze już na zawsze miało zmienić swój kształt. Nogi puchły, otarcia piekły, a krew mieszała się z pyłem w tej szalonej ucieczce pchanej nadzieją, że nie widzieli nieba po raz ostatni. Nie mieli gwarancji, że będą mieć wystarczająco czasu by znaleźć sposób na górze na otworzenie przejścia. Nie mieli gwarancji że od środka przejście w ogóle było możliwe do otwarcia. Wtem jednak usłyszeli nawołujące ich przynaglające głosy, zobaczyli światła w tunelu, w końcu sięgnęły po nich dłonie ludzi - ludzi żywych, ludzi znających drogę, ludzi utrzymujących wejście całkiem otwarte, wejście u którego wrót w magicznej ciszy działo się wiele, ale…
…uderzenie świeżego powietrza i gwiazdy.
Czy gwiazdy widoczne ze szczytu zapadłego wzgórza mogły być piękniejsze?
˙⋆✮⋆˚࿔
Dzięki Helenie, która zawiadomiła o dziwnych aktywnościach w ruinach, panice Skamandera po opuszczeniu łaźni oraz (a może przede wszystkim) dzięki pozostawionej przez Peregrinusa karteczce z informacją o tym kto zszedł do podziemi i jak otworzyć przejście, cała czwórka opuściła bezpiecznie walący się labirynt z pomocą ściągniętych na cito służb. Magowie z włoskiego ministerstwa utrzymali również potężnymi ładunkami magii translokacyjnej postępujące szkody i mimo geologicznej tragedii główny budynek kurortu z apartamentami, restauracją i mieszkaniem obsługi przetrwała to trzęsienie ziemi. Cała ekipa wraz z nieprzytomną Donną Anną otrzymała pomoc uzdrowicielską, przy czym gwiazdę rewii przewieziono do kliniki w celu dokładniejszego przebadania wpływu przeklętego przedmiotu na jej ciało, psychikę i duszę.
Angielska eskapada mogła też odkryć, że mimo bardzo zaawansowanej magii, którą dysponowali włoscy funkcjonariusze, byli oni niedbali w zbieraniu zeznań i jakiejkolwiek biurokratycznej działalności. Większość nie mówiła nawet po angielsku, jakiekolwiek zeznania i świadectwa mogli składać tylko chętni. Najwięcej rozmawiał z nimi Basil, choć Ci co znali go więcej mogli zauważyć, że całkiem trzeźwy na tym etapie szef Cutty Sark robi to raczej aby zaspokoić swoją podróżniczą ciekawość, niż wypełnić obywatelski obowiązek.
Gdy wszystko się skończyło, pozostało ledwie kilka godzin nocy, a potem śniadanie i ostatnie spojrzenia na Morze Tyreńskie. Przed sjestą czekały ich świstokliki w kształcie muszli prowadzące prosto do domu.
Koniec sesji