11.07.2026, 10:17 ✶
Najwyraźniej nie zauważył tego, że jego założenia mogły rozchodzić się po cudzej duszy jak przytyki. Nie postrzegał swoich wypowiedzi w taki sposób – ślepy na rozdrażnienie, jakie mógł wywołać w swoim rozmówcy, skupił się na aromacie trzymanej przez niego herbaty.
– Nawet wierząc w talent nie jesteś w stanie uzasadnić tak wielkich zdolności krasomówczych bez zaczytywania się w książkach lub podejmowania rozsądnych wyborów co do towarzystwa. Wie to każdy, kto zajmuje się słowem.
Brzmiał stanowczo. Nie agresywnie, ale mówił to tonem sugerującym, że to coś w co wierzy do stopnia przesłaniającego możliwość spojrzenia na to z innej perspektywy. Wyprany z agresji, prześliczny, a jednak… niepozbawiony wad i bardzo w tym wszystkim ludzki.
Na moment odstawił kubek na bok, żeby ściągnąć z siebie narzutę i przewiesić ją przez ramię, odsłaniając tym samym białą koszulę z koronką, której rękawy momentalnie podciągnął na wysokość łokci. Obnażył tym samym pierwsze linie zamkniętych w kołach tatuaży runicznych. Nawet na nie nie spojrzał. Nie zawahał się choćby na sekundę. Wyraźnie nie należał do tej kategorii ludzi, która zastanawiała się nad każdym swoim ruchem i rozważała, czy nie powinna ustawić się w inny sposób.
– To dobrze – rzucił, słysząc jego skwitowaną uśmiechem wypowiedź – jesteś częścią tego świata niezależnie od tego, czy chcesz wierzyć w zasady nim rządzące. No chyba, że jesteś z tej kategorii ludzi, którzy szukają miliona sposobów by zaprzeczyć temu, co widzą na własne oczy. – A co on sam widział teraz? Nie był pewien. Eugene nie pasował mu do układanki, jaką zdążył ułożyć sobie w głowie, ale kiedy przesuwał spojrzeniem to po cyrkowcu, to po otoczeniu w jakim się znajdował, powoli docierało do niego coś, o czym nie pomyślał wcześniej: może on po prostu nie rozumiał mugolaków? Rozumiał przecież działanie cyrku, znał plotki, historie mniej i bardziej wiarygodne, bo te niosły się po Anglii razem z wozami zataczającymi kolejne koło na mapie wysp – wydawało mu się, że głupi nie był. – Zrobiłeś mi herbatę – zażartował, ale nie trzymał się tego zbyt długo. – Opowiedz mi coś w takim razie.
Zadarł w górę podbródek, zmrużył srebrne oczy. Mało dało się z nich wyczytać prócz zwyczajnej ciekawości. Flint miał wrażenie, że wszechświat wystawił go na próbę, jaką było odwrócenie ról.
@The Hollow
– Nawet wierząc w talent nie jesteś w stanie uzasadnić tak wielkich zdolności krasomówczych bez zaczytywania się w książkach lub podejmowania rozsądnych wyborów co do towarzystwa. Wie to każdy, kto zajmuje się słowem.
Brzmiał stanowczo. Nie agresywnie, ale mówił to tonem sugerującym, że to coś w co wierzy do stopnia przesłaniającego możliwość spojrzenia na to z innej perspektywy. Wyprany z agresji, prześliczny, a jednak… niepozbawiony wad i bardzo w tym wszystkim ludzki.
Na moment odstawił kubek na bok, żeby ściągnąć z siebie narzutę i przewiesić ją przez ramię, odsłaniając tym samym białą koszulę z koronką, której rękawy momentalnie podciągnął na wysokość łokci. Obnażył tym samym pierwsze linie zamkniętych w kołach tatuaży runicznych. Nawet na nie nie spojrzał. Nie zawahał się choćby na sekundę. Wyraźnie nie należał do tej kategorii ludzi, która zastanawiała się nad każdym swoim ruchem i rozważała, czy nie powinna ustawić się w inny sposób.
– To dobrze – rzucił, słysząc jego skwitowaną uśmiechem wypowiedź – jesteś częścią tego świata niezależnie od tego, czy chcesz wierzyć w zasady nim rządzące. No chyba, że jesteś z tej kategorii ludzi, którzy szukają miliona sposobów by zaprzeczyć temu, co widzą na własne oczy. – A co on sam widział teraz? Nie był pewien. Eugene nie pasował mu do układanki, jaką zdążył ułożyć sobie w głowie, ale kiedy przesuwał spojrzeniem to po cyrkowcu, to po otoczeniu w jakim się znajdował, powoli docierało do niego coś, o czym nie pomyślał wcześniej: może on po prostu nie rozumiał mugolaków? Rozumiał przecież działanie cyrku, znał plotki, historie mniej i bardziej wiarygodne, bo te niosły się po Anglii razem z wozami zataczającymi kolejne koło na mapie wysp – wydawało mu się, że głupi nie był. – Zrobiłeś mi herbatę – zażartował, ale nie trzymał się tego zbyt długo. – Opowiedz mi coś w takim razie.
Zadarł w górę podbródek, zmrużył srebrne oczy. Mało dało się z nich wyczytać prócz zwyczajnej ciekawości. Flint miał wrażenie, że wszechświat wystawił go na próbę, jaką było odwrócenie ról.
@The Hollow
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr