• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time."

[7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time."
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#8
11.07.2026, 03:50  ✶  

Rowle, nawet będąc absolutnym odludkiem, zdawał sobie sprawę z tego jak działały społeczeństwa, a w szczególności już socjety. Nie trzeba było szukać daleko, jeśli chodziło o to co uchodziło mężczyznom praktycznie na sucho, a gdzie dookoła kobiet robiono aferę. Byli przecież w Maida Vale, w domu rodziny Lestrange i należących do nich ogrodach. Nawet jeśli się teraz o tym przesadnie dużo nie mówiło, to dość szybko przychodziła na myśl Loretta, bliźniaczka Louvaina. Ona i jej wyskoki, odważne słowa, decyzje czy ubiory. Niektórzy mówili wprost – Loretta Lestrange była kurwą, jakby zawiścią próbowali przykryć to, że przebierali nogami i marzyli o tym, by zwróciła na nich uwagę. Po drugiej stronie od panny Lestrange stał jej gach, Alexander Mulciber. Człowiek niemal tak samo patologiczny jak i ona, ale jednocześnie skutecznie unikający podobnych do niej porównań. Był kamykiem w bucie. Irytującym, ale społeczeństwo bardzo łatwo wydawało się być w stanie wytrzepać go znowu na bruk i zapomnieć.

Słowa Leviathana o desperacie, na pewno były więc przesadzone, nawet jeśli jego głowa podpowiadała mu inaczej, lub zwyczajnie szukała kolejnych wymówek. Skomplikowane bowiem to wszystko było i to okrutnie. Z jednej strony Rowle czuł zwyczajną powinność, by wreszcie zastanowić się nad swoim życiem rodzinnym. Matka szeptała swoje morały, a on czuł że dobre małżeństwo nie tyle umocniłoby jego pozycję, co wizerunek czystokrwistych rodzin i agendę Czarnego Pana. Z drugiej strony czuł, że nie byłby dobrym mężem. Nie potrafił kochać odpowiednich osób tak, jakby sobie tego życzył świat. Jego sympatie skradły kobiety, których móc nie mógł, a reszta znajomości opierała się na cielesności, którą leczył kompleks rozrastającej się po ciele smoczej łuski. Szarpał się sam ze sobą.

— Niewątpliwie wezmę sobie twoje słowa do serca — odpowiedział miękko, uśmiechając się do tego trochę sztywno, ale dlatego że wyraźnie przełykał właśnie jakąś prawdę, która była mu potrzebna. Widział w jej słowach sens, wiedział że miała rację, nie było więc sensu wzbraniać się przed tym samym sobą. Jej słów o klątwach, słuchał natomiast uważnie, a przez moment po tym siedział w ciszy, zastanawiając się nad czymś, a może znowu nastawiając uszu na buszujące w krzewach elfy. — To nie jest nic, co ciągnęłoby się długo. Nawet nie parę dni. Zaczęło się wczoraj, nie miałem więc zbytnio czasu zrobić z tym cokolwiek. Rozumiesz, bal — rozejrzał się wymownie dookoła, jakby sam ogród stanął mu na drodze. Prawda jednak była taka, że faktycznie był tego dnia zabiegany, a nieprzyjemności nie ciągnęły się za nim na tyle, by zaprzątał sobie tym głowę cały dzień. Dopiero teraz, przy chwili spokoju i ciszy, wątpliwości do niego wróciły.

Poczuł jak obejmuje jego dłonie swoimi zimnymi, lodowatymi wręcz palcami. Coś się zmieniło, kiedy przepłynęła przez nie energia. Leviathan stał się uważniejszy, może odrobinę bardziej się wyprostował, a spojrzenie powoli powlekło się po czarnych kwiatach, by wreszcie zatrzymać na twarzy blondynki. Przez moment tylko spoglądał w jej wielkie, piękne oczy, aż wreszcie nakrył dłonią jej ręce w opiekuńczym, ale jednocześnie stanowczym geście. Koniec psot.

— Nie tutaj — powiedział cicho, wręcz ledwie słyszalnie. Nie potrzebował dużo by domyśleć się co robiła i że nie powinna po to sięgać tutaj, nawet jeśli na niebie świecił księżyc i migały gwiazdy. — Nie teraz — dodał jeszcze, uśmiechając się do niej ledwo zauważalnie. Doceniał gest. — Przyjdę do ciebie jutro, dobrze? Akurat będę miał odrobinę czasu. A teraz? Co powiesz na to, żebyśmy wrócili do środka? Napijemy się i może znajdę moją partnerkę? — podniósł się z miejsca i wyciągnął do niej zachęcająco dłoń, ale by wejść do posiadłości wybrali najdłuższą możliwą drogę, zażywając jeszcze trochę spaceru i świeżego powietrza.


Koniec sesji


We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (2507), Leviathan Rowle (1877)




Wiadomości w tym wątku
[7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Cynthia Flint - 24.01.2026, 04:13
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Leviathan Rowle - 24.01.2026, 07:08
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Cynthia Flint - 25.01.2026, 03:43
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Leviathan Rowle - 28.01.2026, 09:16
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Cynthia Flint - 10.02.2026, 01:16
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Leviathan Rowle - 29.04.2026, 23:06
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Cynthia Flint - 21.06.2026, 22:22
RE: [7.10.72, Maida Valen] "A garden is a friend you can visit any time." - przez Leviathan Rowle - 11.07.2026, 03:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa