15.07.2026, 14:53 ✶
Londyn 23 października 1972r.
Szanowny Panie Rowle,
Zwracam się do Pana w interesach, które – jak mniemam – mogą wymagać Pana nieprzeciętnego kunsztu rzemieślniczego w tym wyjątkowo wymagającym okresie, jakim jest zbliżające się Samhain.
Wobec ostatnich, niezwykle dotkliwych wydarzeń w stolicy oraz niepokojącego konsensusu, który zapanował pośród londyńskich wieszczów i wróżbitów, tradycyjne metody zabezpieczania domostw zyskują na nowo na znaczeniu. Choć kute z żelaza gwoździe od pokoleń służyły nam przede wszystkim do odstraszania wróżek i wrogich duchów, obecne interpretacje znaków zdają sie wsakzywać, że mogą one stanowić klucz do odegnania i zneutralizowania uciążliwych klątw oraz osadów pozostałych w domostwach po Spalonej Nocy.
Zgodnie z zaleceniami tych, którzy bacznie interpretują porządek świata, zabezpieczenia te wykazują pełną skuteczność wyłącznie wtedy, gdy zostaną wykonane imiennie. Chciałabym zatem złożyć u Pana zamówienie na dwa takie zestawy. Pierwszy z nich winien zostać wykuty z przeznaczeniem dla mnie, drugi zaś dla mojej kuzynki, Urd Nordgersim.
Żywię głęboką nadzieję, że mimo niewątpliwego natłoku pracy i przedświątecznych zobowiązań, zdoła Pan wygospodarować czas na realizację tego zamówienia. Oczywiście kwestia należytej rekompensaty za pańskie talenty pozostaje w pełni otwarta.
Przy okazji tego zamówienia, pozwoli Pan, że dopytam o kwestię, która budzi moje głębokie zaniepokojenie z czysto pragmatycznego punktu widzenia. W niektórych, zapewne mniej wyrafinowanych kręgach, zaczęły krążyć osobliwe pogłoski. Według niektórych interpretacji owe gwoździe należy niżać w krwi mugolskich kapłanów. Przyznam, że w moich oczach brzmi to skrajnie niedorzecznie i nie zauważyła by było to jakkolwiek praktykowane. Ciekawi mnie jednak, jako człowieka dbającego o czystość rzemiosła, czy podobne, osobliwe rewelacje dotarły również do Pana uszu i czy uważa Pan je za zwykły, podszyty tanią sensacją folklor?
Z pozdrowieniami,
Ceolsige Burke