19.07.2026, 20:43 ✶
Czyli wszystko było jasne. Po twarzy Elisabeth, po jej odwróconym spojrzeniu widział u niej poczucie winy. Czy musiała się uciec do takiego fortelu? Właściwie po co go zaprosiła? Czy może poszukiwała zaginionego ojca? Icarus nie potrafił się na nią gniewać, bowiem wiedział, że na jej miejscu zapewne zrobiłby to samo.
– Nadawca nie podpisał się. Może to ja byłem głupcem, że mu zawierzyłem – spojrzał na Lizzie, która wyglądała jakby miała zapaść się pod ziemię. Oczywiście nie zamierzał jej w żadnym wypadku wydać. Niektóre mafijne zachowania weszły mu w krew, nawet mimo to, że już od dawna nie miał niemal nic wspólnego z Okiem.
Uderzyło go, że Mona chciała się go tak szybko pozbyć. Coś zakuło go w sercu. Czyżby nie chciała chociaż wspomnieć dawnych lat? Czy naprawdę napawał ją on takim obrzydzeniem, że nie chciała widzieć go na oczy? Czy nienawidziła go tak, że ukryła przed nim… Nie. Nie mógł wpaść w spiralę myśli typu "co by było gdyby". Terapeuta mu surowo tego zabronił.
– Elisabeth, czy mogłabyś na moment zostawić nas samych? – poprosił grzecznie, a dziewczyna, mimo wyraźnego zmieszania, pokiwała głową. Weszła do hotelu. Icarus przypuszczał, że będzie podsłuchiwać. Dlatego zbliżył się o krok do Mony i ściszył głos. – Mo, chyba nie myślisz, że jestem głupi. Wiem, ze chciałabyś, żebym jak najszybciej opuścił tę wyspę, najlepiej bez niepotrzebnych, twoim zdaniem, pytań, ale przecież muszę je zadać. Czy Elisabeth… czy ona… – Głos ugrzęzł mu w gardle. Zauważył, że jego dłonie zaczęły delikatnie drżeć. – Bogowie. Czy ona jest moja, Mo? Czy to moja córka? Ile ona ma lat? Czy to dlatego wtedy… ? – Uciekłaś ode mnie. Opuściłaś mnie przed ślubnym ołtarzem. Złamałaś mi serce.
– Nadawca nie podpisał się. Może to ja byłem głupcem, że mu zawierzyłem – spojrzał na Lizzie, która wyglądała jakby miała zapaść się pod ziemię. Oczywiście nie zamierzał jej w żadnym wypadku wydać. Niektóre mafijne zachowania weszły mu w krew, nawet mimo to, że już od dawna nie miał niemal nic wspólnego z Okiem.
Uderzyło go, że Mona chciała się go tak szybko pozbyć. Coś zakuło go w sercu. Czyżby nie chciała chociaż wspomnieć dawnych lat? Czy naprawdę napawał ją on takim obrzydzeniem, że nie chciała widzieć go na oczy? Czy nienawidziła go tak, że ukryła przed nim… Nie. Nie mógł wpaść w spiralę myśli typu "co by było gdyby". Terapeuta mu surowo tego zabronił.
– Elisabeth, czy mogłabyś na moment zostawić nas samych? – poprosił grzecznie, a dziewczyna, mimo wyraźnego zmieszania, pokiwała głową. Weszła do hotelu. Icarus przypuszczał, że będzie podsłuchiwać. Dlatego zbliżył się o krok do Mony i ściszył głos. – Mo, chyba nie myślisz, że jestem głupi. Wiem, ze chciałabyś, żebym jak najszybciej opuścił tę wyspę, najlepiej bez niepotrzebnych, twoim zdaniem, pytań, ale przecież muszę je zadać. Czy Elisabeth… czy ona… – Głos ugrzęzł mu w gardle. Zauważył, że jego dłonie zaczęły delikatnie drżeć. – Bogowie. Czy ona jest moja, Mo? Czy to moja córka? Ile ona ma lat? Czy to dlatego wtedy… ? – Uciekłaś ode mnie. Opuściłaś mnie przed ślubnym ołtarzem. Złamałaś mi serce.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.