Nie wiedziała, którą godzinę nadgodzin właśnie robiła, nie miała nawet pojęcia, że jest już 9 września. Była na zmianie w biurze aurorów, gdy zaczęło się to piekło i od tamtej pory niemalże nieustannie gdzieś biegła, coś robiła. Dziękowała samej sobie, że w którymś momencie gdzieś pół roku temu postanowiła zadbać o swoją kondycję, ale nawet ją to wszystko męczyło po tylu godzinach na nogach i z pyłem i dymem podrażniających płuca i oczy. Miała na ustach i nosie jakiś szalik gdzieś wcześniej, ale nie pomagało to zbytnio, gdy trzeba było wziąć głębszy oddech, zresztą cały przesiąkł smrodem tej nocy a i na nim zaczął osiadać pył, ostatecznie znajdując się bliżej nosa i ust autorki. Pozbyła się go gdzieś po drodze i próbowała ratować zaklęciami, żeby dało się oddychać jakkolwiek, ale i to pomagało tylko na chwilę.
Biegła w kierunku tamtego pojedynczego krzyku. Chlupot farby został zagłuszony przez te wszystkie inne dźwięki wypełniające ulicę, nie wiedziała więc, że czarodziej postanowił w ten sposób zaatakować tę “wiedźmę”, ale zobaczyła w końcu ten obrazek: kobietę, najpewniej w szoku, stojącą jak słup soli i nad nią mężczyzna z jakimś naczyniem. W świetle łuny ognia nie widziała wiele, ale wystarczająco, by w biegu próbować wyczarować więzy, które mogłyby opleść mężczyznę, w myśl, że nawet jeśli coś źle zrozumiała, to pytania będzie zadawać później, najwyżej się typa przeprosi i wypuści, ale ten być może miał instynkt samozachowawczy, a może jakoś ją usłyszał, bo cisnął w bok pusty pojemnik, z którego oblał stojącą przed nim dziewczynę, po czym teleportował się w pośpiechu. Jej zaklęcie nigdy nie sięgnęło celu i grube liny zwinęły się w ciasny kłębek w miejscu, w którym jeszcze chwilę temu stał mężczyzna.
Zaklęła pod nosem, ale w tej chwili nie było czasu tego roztrząsać, bo dziewczyna stała tuż obok, ewidentnie zamroczona. Victoria nie rozpoznała jej w tym stanie.
– Auror Lestrange – powiedziała w biegu, nie chcąc przestraszyć dziewczyny, ani zasugerować, że mogłaby jej zrobić krzywdę. – Wszystko w porządku? – rzuciła, zatrzymując się w końcu i próbując zapalić światełko na końcu różdżki, by lepiej widzieć w półmroku.
// Kształtowanie ◉◉◉◉○ – Lumos xd
Akcja nieudana