• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота

[Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#3
04.08.2026, 15:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2026, 15:15 przez Anthony Shafiq.)  
Jonathan wybuchł, niczym rozkoszny islandzki gejzerek, piekląc się w kącie salonu, ciskając na prawo i lewo słowa, które z łatwością mógłby obrócić przeciwko niemu. Trzydzieści lat i dalej nie potafił przebić się przez barierę Shafiq'a. A przecież powinien ją znać na pamięć, latami spędzonymi razem, ramię w ramię, jaźń przy jaźni, dusza przy duszy. Trzydzieści lat! Jak ma rozpoznawać aury nieznajomych w gniewie, gdy kolory, doskonale znane kolory pozostawały dla niego wciąż ukryte? Anthony ze stoickim spokojem przerzucił stronę w gazecie, nie dając choćby cienia grymasu myślom komentującym urojone wyobrażenie jego byłej konfrontacji z głową pewnego czystokrwistego rodu. Konfrontacji, która miała zgoła odmienny przebieg z niezbyt przyjemnym dlań finiszem.

Szum wrzosów jak pożegnanie - zamyślił się tylko przez moment.

Pojawienie się Jonathana tuż obok zaskoczyło go. Pasja z jaką gospodarz zabrał się do walki z guzikami i poszukiwania tajemniczego amuletu również była pewną niespodzianką, podobnie jak całkiem wyraźne oznaki rozsadzającej Selwyna energii, buzującej pragnieniami wprawiającymi powietrze między nimi w niemalże elektrostatyczną wibracje.

Jeszcze wczoraj poddałby się temu z łatwością, rzucił do wzajemności uścisku, z resztą, czy nie tak właśnie przebiegła miniona noc? Teraz jednak był wilkiem sytym, a jego przyrodzona zachłanność, znajdowała nasycenie w samej obserwacji tego zjawiska, którym był Jonathan Selwyn pozbawiony maski eleganckiego dyplomaty. W swojej łaskawości pozwolił mu rozchełstać na boki kamizelkę, spacyfikować kołnierz koszuli i odkryć ciało tak, by wyraźna stała się jego dzisiejsza biżuteria - pozostawione ślady zębów i paznokci, siniaki uścisków i oddania nie oglądającego się na coś tak przyziemnego jak chwilowy dyskomfort. Dopiero wtedy złapał Jonathana za nadgarstek, mocno i zdecydowanie zatrzymując jego ruchy w pół drogi.

– Mój Mulciber nie dawałby sobie forów przez rozpraszanie oponenta – spokojny głos był zimny morzem północnym, tym bardziej opanowany w kontraście do gorączki, która trawiła jego kochanka. Niemal czuł, jak iskry przeskakują między nimi, jak Jonathan gotów był go wziąć tutaj zaraz, na tym fotelu, na wątłym stoliczku herbacianym, pod oknem, w mdlistym świetle londyńskiego poranka. I nie miałby właściwie nic przeciwko temu, by opuścić gardę i obmyć go srebrzystą, rumieniącą się miłością poświatą, o której czasem aurowidz szeptał mu poetycko w chwilach, w których było miejsce na poezję. Nie miałby nic przeciwko temu, by dostrzec zachwyt w ciemnych oczach mężczyzny, gdy wyciąga dłoń ku mocnej i trwałej nici łączącej ich istnienia. Ale teraz życzył sobie widzieć ten płomień, który wzmagał tylko doprawiony szczyptą obojętności i pozornie wykreowanego dystansu.

Chcę żebyś pragnął mnie ponad wszystko inne. Pokaż mi.

– Jeszcze raz – zarządził wypuszczając jego dłoń, ale nie naprawiając szkody wyrządzonej w górnych partiach jego odzienia. Zamiast tego poprawił złote oprawki okularów i powrócił wzrokiem do fragmentu tekstu, który czytał moment wcześniej. – Z poprzedniego miejsca Jonathanie. Stojąc tak blisko masz chyba nos w mojej aurze. Ślepy by ją zobaczył w takich okolicznościach – dodał flegmatycznie, w słodkiej torturze ich obecnej formy spędzania czasu. Bynajmniej, nie zamierzał mu tego zadania ułatwiać. Nagroda pozyskana zbyt łatwo nie dawała satysfakcji, a obecnie satysfakcja Jonathana leżała mu na sercu bardziej niż cokolwiek innego.

!BINGO E5
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1945), Jonathan Selwyn (1170), Pan Losu (64)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Anthony Shafiq - 31.07.2026, 10:34
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Jonathan Selwyn - 03.08.2026, 23:22
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Anthony Shafiq - 04.08.2026, 15:12
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Jonathan Selwyn - 04.08.2026, 17:32
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Anthony Shafiq - 04.08.2026, 18:14
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Jonathan Selwyn - 08.08.2026, 00:59
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Anthony Shafiq - 08.08.2026, 21:09
RE: [Jesień 72, 28.10 kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Поднебесные ворота - przez Jonathan Selwyn - 12.08.2026, 18:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa