Heather Wood młoda brygadzistka, która niestety podczas dzisiejszego Beltane musiała pracować nie mogła się oprzeć temu, żeby nie skorzystać z okazji i zapleść wianka. Było kilka osób, którym chętnie by go wręczyła, w końcu kilka osób naprawdę wiele dla niej znaczyło, trudno by było jej wybrać jedną najważniejszą. Była młoda, bardzo szybko się przywiązywała do ludzi.
Skierowała się do stoiska pani Abbott. Trzy stoły, pełne kolorowych kwiatów zrobiły na niej ogromne wrażenie. Były piękne - tyle, że panna Wood nie specjalnie znała się na kwiatach. W niczym jej to jednak nie przeszkadzało. Wzięła do ręki te, które jej się najbardziej spodobały: lilie, tulipany i irysy.
Usiadła sobie na ziemi. Była skupiona, chciała coś z nich upleść, jednak nigdy jakoś specjalnie jej to nie wychodziło, może dzisiaj będzie miała trochę więcej szczęścia? Ten dzień w końcu minął jej całkiem dobrze, udało jej się powstrzymać niebezpieczeństwo w postaci czkawki i to w towarzystwie szanowanego aurora! Powinna sobie poradzić i z kwiatkami.
Nie zwracała uwagi na otaczających ją ludzi. Była skupiona na swoim zadaniu, zaangażowana, kilka razy wymsknęło jej się przy tym siarczyste JAPIERDOLE KURWA MAĆ, ale liczyła, że i tak jej się uda.
Sukces!
Slaby sukces...
Sukces!
[czekam na gracza]