– Drugą mandragorą i minerałami w glebie. Zastanawiałam się czy jakoś nie pobiera energii z otoczenia i nie osłabia organizmów znajdujących się w pobliżu, ale nie udało nam się tego wtedy zbadać – przyznała z pewnym niezadowoleniem, bo minął czas, i nadal nie była do końca pewna natury tych roślin i pełnego wachlarza ich „umiejętności”, o ile tak można się wypowiedzieć na ich temat. Nie miały przecież mózgu i wolnej woli, ani nawet instynktu, za którym można by podążać. – Prawda? Ale nie wiem czy tacy jak oni doceniają rośliny, albo w ogóle to, co mamy, czy wszystko muszą wypaczyć po swojemu – to znaczy ktoś już próbował to zrobić z pustynna mandragorą, a teraz mieli tego efekt: wyglądało to krótko mówiąc kiepsko. – Tak, pięć osób, ale weź pod uwagę, że nie chcieliśmy uszkodzić tych roślin, a je rozdzielić, poza tym było zamieszanie, bo dwie inne osoby nie za bardzo uważały na bezpieczeństwo i skończyły na podłodze – Lestrange zmarszczyła brwi, myśląc o noszeniu na barana przez Greengrassa panny Figg, co skończyło się utratą równowagi i zrzuconymi nausznikami, nie mówiąc już o tym, że nie przystroiło robić takich rzeczy w krótkiej spódniczce. – Spacyfikowaliśmy je dokładnie tak, jak pacyfikuje się każdą mandragorę, czyli wsadziliśmy je do ziemi. To znaczy wyczarowaliśmy dwie nowe wielkie tuby i przysypaliśmy wyczarowaną ziemią. Wystarczyło, bo zaraz się zamknęły i poszły spać – Atreus mógł sobie przypomnieć zajmowanie się małymi mandragorami w szkole – te darły się, gdy wyciągało się je z ziemi i przestały wrzeszczeć, kiedy się je przysypało.
Kiwnęła głową, kiedy Bulstrode podsumował to wszystko, co mu opowiedziała, w kilku prostych słowach. Tak, do tego się to sprowadzało.
– Wiem, ale wystarczy, że ja uważałam na zielarstwie – to znaczy, gdyby znał się na roślinach, to nie musiałaby mu mówić polowy tego, co powiedziała, ale nie przeszkadzało jej, że zrobiła ten mini wykład. Wolała powiedzieć za dużo, niż za mało, biorąc pod uwagę całą tę sprawę. – Nie węszyłam w tamtym magazynie, ale nie wiem czy w ogóle brać go pod uwagę przy tym całym śledztwie. Potrzeba na pewno przepytać ludzi pracujących na co dzień przy Towarzystwie Herbologicznym… Zobaczyć czy ktoś cokolwiek widział, słyszał i tak dalej, tu mi się możesz przydać. Brenna pomagała mi przedwczoraj zorientować się ile w ogóle ustalili brygadziści, ale trzeba to wszystko zrobić od nowa i po swojemu, bo oni zupełnie nie wiedzieli, z czym mają do czynienia – wczoraj mieli pilną sprawę w Little Hangleton, ale dzisiaj… Dzisiaj już mogli się tym zająć.