• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange)

[15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange)
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#8
16.08.2026, 20:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: Dzisiaj, 00:48 przez Louvain Lestrange.)  

Odpowiedział dopiero po chwili, rozważając ile z tej odpowiedzi powinien jej podarować. W końcu kącik jego ust uniósł się w sadystycznym uśmiechu. - Jeśli zasłużysz. Wypowiedział to spokojnie, lecz w jego głosie było coś, co odbierało tym słowom pozór żartu. Wojna posługiwała się tylko jednym językiem i był nim język przemocy. Sens polegał jedynie na tym, kto potrafił mówić nim biegle, a kto pozostawał skazany na milczenie. Człowiek, który nie umiał odpowiedzieć siłą na siłę, mógł co najwyżej patrzeć, jak rzeczy dzieją się wokół niego. Jak odbiera się mu bezpieczeństwo, dom, wpływy, aż w końcu samo życie. Na nic zdawały się czyste dłonie, jeśli w godzinie śmierci swojej, lub bliskich nie było z nich żadnego pożytku. Louvain gardził tą bezbronną cnotą. Pogardzał ludźmi, którzy szczycili się tym, że nigdy nie pobrudzili sobie rąk krwią, jakby sama odmowa ubrudzenia ich była dowodem moralnej wyższości.A jednak w przypadku Astorii jej niechęć do przemocy nie była dla niego szczególnym problemem. Wręcz przeciwnie. Bezbronnym było łatwiej manipulować. Niektórzy byli znacznie cenniejsi jako ludzie, którzy wiedzieli, gdzie ostrze przyłożyć. A jeśli przy okazji musiałby czasem przypomnieć tej pyskatej lalce, jak cienka jest granica między pewnością siebie a bezsilnością, nie zamierzał odczuwać z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia. Nic tak skutecznie nie prostowało zbyt śmiałego języka jak świadomość własnej słabości.

Uśmiechnął się pobłażliwie na jej słowa o pamięci, która rzekomo nie podlega konfiskacie. Nie odpowiedział. Zamiast tego pozwolił, by na jego twarzy pozostał ten łagodny, niemal protekcjonalny uśmiech, podczas gdy w myślach westchnął z cierpliwością patrząc na jej niewinność umalowaną za pewność siebie. Najwyraźniej Astoria była bardziej naiwna, niż chciała pokazać. Pamięć to nie żadna świętność, ani żadna twierdza nie do zdobycia. Istniały sposoby, by wedrzeć się do ludzkiego umysłu i wyrwać z niego wspomnienia jak kartki z księgi. Bardzo brutalne, odzierające czarodzieja z godności. Louvain wiedział o tym aż nazbyt dobrze. Właśnie dlatego nauczył się oklumencji. Nie po to, by pielęgnować sekrety dla samej przyjemności ich posiadania, ale żeby potrafić się przed tym obronić. Ta swawolność zaczynała mu się coraz mniej podobać, szczególnie w odniesieniu do jednej z niewielu rzeczy, których nie traktował jak materiału do gierek. Mroczny Znak nie był tylko jakimś elementem garderoby czy ciekawostką do oglądania. Był świętością, choć taką, której znaczenie nie miało nic wspólnego z niewinnością. Astoria najwyraźniej zbyt łatwo poczuła się przy nim na tyle bezpiecznie, by pozwalać sobie na żarty, i chyba wciąż nie rozumiała, jakim żywiołem właśnie igrała. Kiedy jej spojrzenie zaczęło przesuwać się po Znaku zbyt długo i zbyt dociekliwie, odsunął przedramię, odbierając jej widok bez żadnego wyjaśnienia. Czarny wąż wijący się wokół czaszki zdawał się poruszyć niespokojnie, ogon zakręcił się nerwowo, jakby sama magia piętna podzielała jego irytację. Prawdziwe poirytowanie przyszło jednak dopiero chwilę później. Astoria tak swobodnie ominęła jego kolej, jakby zasady, na które przed chwilą przystała, obowiązywały wyłącznie wtedy, kiedy były dla niej wygodne. Zmarszczył brwi i przez kilka sekund patrzył na nią w zupełnym milczeniu. Tym razem nie było w tym ani rozbawienia, ani figlarności. Powoli zaciągnął z powrotem rękaw koszuli i zapinając w niej guziki, nie spuszczając z niej wzroku. - Zapamiętam to sobie. Wiele gróźb cisnęło mu się na język, ciężkich i wystarczająco dosadnych, by natychmiast wyjaśnić jej, jak bardzo niemądrym ruchem było lekceważenie go. Wszystkie jednak zatrzymał za zębami. Nie dlatego, że zabrakło mu odwagi, lecz dlatego, że groźba wypowiedziana w gniewie była zbyt tanim narzędziem. Nieopłacony rachunek, w końcu kiedyś zostanie opłacony, w najmniej oczekiwanym przez nią momencie. Przestroga miała smakować lepiej, jeśli sama zrozumie ją dopiero wtedy, gdy przyjdzie czas na wyrównanie należności.

[a] Nie zwracając już uwagi na to, co mówiła w jego kierunku, odwrócił się do niej plecami. Jej słowa przestały mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Bez pośpiechu zaczął zakładać z powrotem ubrania, które przed chwilą zrzucił. Wsunął ramiona w marynarkę, poprawił kamizelkę, a następnie z chłodną dokładnością wyrównał krawat. Na koniec sięgnął po szklankę. Obie szklanki. Jedną zatrzymał w dłoni, drugą zabrał ze stolika po jej stronie. - Wystarczy. Skoro nie zamierzasz być ze mną szczera, nic więcej ode mnie nie usłyszysz.  Nie czekał na odpowiedź. Podszedł do kominka i z ostentacyjnym spokojem przechylił obie szklanki, wylewając ich zawartość prosto w płomienie. Alkohol syknął gwałtownie, ogień zacharczał i przygasł, aż po chwili z całego paleniska została jedynie wilgotna czerń,. Nie było już czego podtrzymywać. Ani ognia, ani rozmowy. Odłożył puste szkło i spojrzał na nią po raz ostatni. Tym razem bez uśmiechu. - Czekaj na list z dalszymi instrukcjami. Na dzisiaj to już wszystko. Trafisz sama do wyjścia.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (4191), Louvain Lestrange (3502)




Wiadomości w tym wątku
[15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 03.07.2026, 01:13
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 05.07.2026, 20:31
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 08.07.2026, 02:10
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 15.07.2026, 01:28
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 22.07.2026, 02:12
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 26.07.2026, 01:43
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Astoria Avery - 26.07.2026, 20:30
RE: [15.10.1972] Devil on my shoulder (Astoria Avery, Louvain Lestrange) - przez Louvain Lestrange - 16.08.2026, 20:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa