24.08.2026, 10:06 ✶
Flint mierzył go spojrzeniem sugerującym wprost, że męczy go jakieś pytanie, którego nie zamierzał uzewnętrznić. Nie chciał bowiem czynić z tej rozmowy czymś kręcącym się wokół niego – a cisnęło się na usta przecież wiele tematów dalekich od gustów ludzi lubiących konkrety. Lubił filozoficzne dylematy rozciągnięte w czasie tak, aby się to przy końcu ludziom kojarzyło z męczącą duszę agonią, jaką należało za wszelką cenę ukrócić, ale wcale nie cieszył się, kiedy ktoś próbował nazywać rzeczy jakie czuł, ani kiedy ten temat stawał się zbyt osobisty. Więc był ciekawy – jakież to niby kategorie miały nie być mu bliskie, czego zdaniem tego Eugene'a nie rozumiał w otaczającym go świecie – jednocześnie wcale nie chciał tego wiedzieć. Nasłuchał się już w życiu wiele o dwóch siłach prowadzących go przez życie: o pragnieniach i zwyczajnym przyzwyczajeniu, o tym jak porzucał zobowiązania i odpowiedzialność, żeby się oddawać sprawom brzmiącym w cudzych opisach jak wizyta w domu uciech. Inni ludzie zwykli opisywać go słowami, od których robiło mu się niedobrze. Szczególnie, kiedy wydawało im się, że wiedzieli o nim wszystko. Po czasie sądził na odwrót – czarodzieje przypominali mu nieustannie o czymś, co kiedyś powiedziała mu Vivianne – laicy potrafili dostrzec głębię obrazu i rozpoznać mistrzostwo szybciej od wyszkolonych krytyków, a że każdy w tych czasach tym krytykiem chciał być, Dægberht uznał samego siebie za jedyną odpowiednią personę do spisania własnej biografii.
Wzniosłe przemyślenia nie przeszkadzały mu, rzecz jasna, uważać samego siebie za godnego wystawiania wszelakich ocen (no bo jak każdy to każdy). Kolejna z nich opuściła jego usta ledwie kilka sekund po tym, jak Eugene skończył mówić.
– Smutne.
A później przez dłuższą chwilę milczał, wyraźnie niewzruszony tym, jak musiał czuć się ktoś skwitowany czymś takim po opowieści zakończonej głośnym śmiechem. Smutne. To naprawdę było smutne.
– Scena rozmyta melancholią, opowiadająca o tym, ze musiałeś bać się kogoś, kto powinien prowadzić cię przez życie i tłumaczyć jego zawiłości.
Łatwo było wyłapać, na czym się skupił. Na emocjach, na tym co zamazał czas, na każdym nie mam pojęcia przeciętym tym, jak się czuł. A siostra, wesele, to jak bardzo nie pasowało mu to do cyrku hodującego swoich wychowanków na wiecznych jego pracownikach – to wydawało się tłem dla tego, co gnieździł w sobie mężczyzna siedzący naprzeciwko niego. Może nie zawsze tu mieszkał, a może zwyczajnie kłamał.
Upił spory łyk herbaty. Podrapał się kciukiem przy kąciku ust.
– Na Whitecroft Street w Londynie znajduje się kowen Macmillanów. Możesz kiedyś przyjść posłuchać tego, co mają do powiedzenia.
Częścią tego, co mieli do powiedzenia, były wiersze, które napisał o Niej Dægberht.
@The Hollow
Wzniosłe przemyślenia nie przeszkadzały mu, rzecz jasna, uważać samego siebie za godnego wystawiania wszelakich ocen (no bo jak każdy to każdy). Kolejna z nich opuściła jego usta ledwie kilka sekund po tym, jak Eugene skończył mówić.
– Smutne.
A później przez dłuższą chwilę milczał, wyraźnie niewzruszony tym, jak musiał czuć się ktoś skwitowany czymś takim po opowieści zakończonej głośnym śmiechem. Smutne. To naprawdę było smutne.
– Scena rozmyta melancholią, opowiadająca o tym, ze musiałeś bać się kogoś, kto powinien prowadzić cię przez życie i tłumaczyć jego zawiłości.
Łatwo było wyłapać, na czym się skupił. Na emocjach, na tym co zamazał czas, na każdym nie mam pojęcia przeciętym tym, jak się czuł. A siostra, wesele, to jak bardzo nie pasowało mu to do cyrku hodującego swoich wychowanków na wiecznych jego pracownikach – to wydawało się tłem dla tego, co gnieździł w sobie mężczyzna siedzący naprzeciwko niego. Może nie zawsze tu mieszkał, a może zwyczajnie kłamał.
Upił spory łyk herbaty. Podrapał się kciukiem przy kąciku ust.
– Na Whitecroft Street w Londynie znajduje się kowen Macmillanów. Możesz kiedyś przyjść posłuchać tego, co mają do powiedzenia.
Częścią tego, co mieli do powiedzenia, były wiersze, które napisał o Niej Dægberht.
@The Hollow
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr