26.08.2026, 10:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.08.2026, 10:20 przez Icarus Prewett.)
Mógłby jeszcze wygarnąć Monie tyle rzeczy. Że to Lizzie napisała, nie ona. Że zniknęła w tak odległym miejscu, że mógłby szukać jej latami. Że nie pozostawiła po sobie żadnego śladu. Czy go nie kochała? Czy wszystkie wcześniejsze wyznania były fałszem? Przecież bez zaufania miłość nie mogła zaistnieć, a ona ewidentnie go nim nie obdarzyła. Tylko tamte słowa… tamto pytanie, na które odpowiedział z taką swobodą. Popełnił błąd, ale cóż miał wtedy powiedzieć? „Chcę dzieci teraz i zaraz”? Nie, to byłoby całkowicie absurdalne.
Icarus westchnął. Widział, w jakim stanie była jego ukochana. Na ten widok krajało mu się serce. Rozpadało na jeszcze mniejsze kawałeczki. Sprawił jej ból tym, że przyjechał. A przecież opowiadała Lizzie same dobre rzeczy na jego temat. Może dlatego dziewczyna wysłała mu ten list, wymyśliła ten cały fortel, by go tu sprowadzić… To było dobre dziecko.
– Mo… No już, nie płacz, proszę – podszedł do niej ostrożnie i położył dłonie na jej przedramionach. Dotyk wciąż pozostawał dla niego elektryzujący, mimo rozpaczliwości sytuacji. Tęsknił za nią. Tak potwornie za nią tęsknił… – Porozmawiam z Lizzie, a potem… razem coś wymyślimy, dobrze? Może w tym czasie byś chciała spotkać się z Electrą? Przyjechała tu razem ze mną i wiem, że dawniej bardzo się lubiłyście.
Tak, Ellie była zdecydowanie bardziej doświadczona w kwestii związków. Nawet jeśli jej wcześniejsze skończyły się rozwodami. A on… musiał porozmawiać z córką. Nie wiedział, jak wyjaśnia się dziecku takie rzeczy. Droga Lizzie, witaj, jestem twoim ojcem? To jakaś paranoja… Dobrze, że przynajmniej dziewczyna miała swoje podejrzenia i nie przychodził do niej z tą informacją kompletnie na zero. Stres okropnie zżerał go na myśl o takiej rozmowie. Jednak była ona konieczna.
Icarus westchnął. Widział, w jakim stanie była jego ukochana. Na ten widok krajało mu się serce. Rozpadało na jeszcze mniejsze kawałeczki. Sprawił jej ból tym, że przyjechał. A przecież opowiadała Lizzie same dobre rzeczy na jego temat. Może dlatego dziewczyna wysłała mu ten list, wymyśliła ten cały fortel, by go tu sprowadzić… To było dobre dziecko.
– Mo… No już, nie płacz, proszę – podszedł do niej ostrożnie i położył dłonie na jej przedramionach. Dotyk wciąż pozostawał dla niego elektryzujący, mimo rozpaczliwości sytuacji. Tęsknił za nią. Tak potwornie za nią tęsknił… – Porozmawiam z Lizzie, a potem… razem coś wymyślimy, dobrze? Może w tym czasie byś chciała spotkać się z Electrą? Przyjechała tu razem ze mną i wiem, że dawniej bardzo się lubiłyście.
Tak, Ellie była zdecydowanie bardziej doświadczona w kwestii związków. Nawet jeśli jej wcześniejsze skończyły się rozwodami. A on… musiał porozmawiać z córką. Nie wiedział, jak wyjaśnia się dziecku takie rzeczy. Droga Lizzie, witaj, jestem twoim ojcem? To jakaś paranoja… Dobrze, że przynajmniej dziewczyna miała swoje podejrzenia i nie przychodził do niej z tą informacją kompletnie na zero. Stres okropnie zżerał go na myśl o takiej rozmowie. Jednak była ona konieczna.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.