Był już tak blisko! Jeszcze trochę, jeszcze chwila! Sięgnął po wianek, chcąc go pewniej chwycić w dłonie, aby zatknąć go na czubku tego cholerna pala, aż... Znowu się zsunął. Tym razem jednak nie puścił pala, a to poskutkowało znacznymi obrażeniami dłoni. Syczał, rzucając przekleństwami na prawo i lewo, gdy wylądował na dole.
— Ani słowa, Heather! — Uniósł palec wysoko nad głowę, dając dziewczynie znać, żeby się do niego nie zbliżała. Kropelki krwi spłynęły mu po nadgarstku, aby po chwili wsiąknąć w rękaw koszuli. — Ogarnę to! To nie może być przecież takie trudne! — Westchnął cicho, dodająć pod nosem: — Noszkurwajapierdole.
Spojrzał na poranione dłonie. Zaklęcie zabliźniające drobne rany powinno zadziałać... Ale to by go pewnie zdyskwalifikowało,. Spadł z tego pala cholerne dwa razy i zepsuł wianek, więc to byłaby to ostateczne ujma na honorze.. Bądź co bądź, jakiś tam miał, a poza tym chciał zaimponować Rudej. Na co dzień trzymał się z daleka od niebezpieczeństwa, ale teraz...
Spojrzał na smętnie zwisające kwiatki. Wood się tyle napracowała, a on tak spierdolił. Powinna była dać wianek komuś innemu. Charlie na pewno bez trudu by się wspiął na sam szczyt już. Theodor pewnie podobnie, a on? Tylko stał przed tym palem i się gapił, już sam nie wiedząc co robić. Mimo to nie potrafił się odwrócić i zmierzyć z publicznością, a przede wszystkim Heather.
Wziął głęboki oddech i zatknął sobie zrujnowany, opryskany krwią wianek na czubku głowy. Podejmie tę próbę. Może się przy okazji, kurwa, nie zabiję, pomyślał, podchodząc do pala i wypuszczając głośno powietrze przez nos. Mięśnie jego twarzy stężały. Zasługiwał na tą wygraną! Coś mu się od życia należało! Jeszcze raz!
!wspinamsieT