19.03.2023, 01:25 ✶
- Tooo… tamten? – dopytała, nie do końca pewna, który to był mężczyzna. Swoją herbatę dopiła już chwilę temu i w zasadzie rozważała, czy nie wrócić się do straganu i nie wziąć jeszcze jednej, chociaż…
… chociaż w sumie co innego teraz o wiele bardziej kusiło.
- Ja raptem rok temu – przyznała z pewną zadumą w głosie. Rok! Tak dawno i niedawno zarazem, wszystko wyglądało inaczej. Rok temu przeprowadzała rozmowę o przyszłości, a teraz ta sama przyszłość należała już do przeszłości – I mam wrażenie, że minęła już cała wieczność, a nie raptem rok – przyznała ciszej.
Musnęła opuszkami płatki jednej z róż, rozważając. Powinna znów spleść wianek czy jednak sobie darować? Chociaż, chyba coś jej się należało od życia?
- Konwalie – odparła po chwili milczenia, wyciągając ich garść z – Cudowny zapach, niewinny wygląd i… wspaniale udowadniają, że lek od trucizny różni jedynie dawka. Naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego niektórzy uważają, że jest symbolem ufności, kiedy właściwie należałoby powiedzieć, że jest wręcz zdradliwa – podsumowała, wiążąc ze sobą łodyżki dzwonkowatych kwiatków. Nie była pewna, czy odda komukolwiek swój wianek czy też może jednak zatrzyma go wyłącznie dla siebie – I jeszcze jaśmin. Szkoda tylko, że kwitnie tak krótko – westchnęła, dokładając coraz do kolejne kwiatki do powoli powstającego wianka.
- A ty, Florence? Orchidee czy…? – zagadnęła uzdrowicielkę. Równie dobrze wśród ulubionych kwiatów mogły się nie znajdować te, do których miały teraz dostęp, tak że nie zakładała, iż orchidea jest właśnie tym ulubionym.
… chociaż w sumie co innego teraz o wiele bardziej kusiło.
- Ja raptem rok temu – przyznała z pewną zadumą w głosie. Rok! Tak dawno i niedawno zarazem, wszystko wyglądało inaczej. Rok temu przeprowadzała rozmowę o przyszłości, a teraz ta sama przyszłość należała już do przeszłości – I mam wrażenie, że minęła już cała wieczność, a nie raptem rok – przyznała ciszej.
Musnęła opuszkami płatki jednej z róż, rozważając. Powinna znów spleść wianek czy jednak sobie darować? Chociaż, chyba coś jej się należało od życia?
- Konwalie – odparła po chwili milczenia, wyciągając ich garść z – Cudowny zapach, niewinny wygląd i… wspaniale udowadniają, że lek od trucizny różni jedynie dawka. Naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego niektórzy uważają, że jest symbolem ufności, kiedy właściwie należałoby powiedzieć, że jest wręcz zdradliwa – podsumowała, wiążąc ze sobą łodyżki dzwonkowatych kwiatków. Nie była pewna, czy odda komukolwiek swój wianek czy też może jednak zatrzyma go wyłącznie dla siebie – I jeszcze jaśmin. Szkoda tylko, że kwitnie tak krótko – westchnęła, dokładając coraz do kolejne kwiatki do powoli powstającego wianka.
- A ty, Florence? Orchidee czy…? – zagadnęła uzdrowicielkę. Równie dobrze wśród ulubionych kwiatów mogły się nie znajdować te, do których miały teraz dostęp, tak że nie zakładała, iż orchidea jest właśnie tym ulubionym.
236/1222
Rzut T 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!