Szanowna Pani McGonagall
List ten kieruję do Pani z polecenia naszego wspólnego znajomego, Anthony’ego Shafiqa. Wstępnie zaznajomiony z tłem zagadki jaką napotkała wskazał Panią jako posiadaczkę odpowiedniej interdyscyplinarnej wiedzy. Zjawisko, które mu przedstawiłam zdaje się łączyć w sobie historię magii sięgającą starożytności, szerokie spektrum wykorzystania magii transmutacji oraz korzystać z wyjątkowego dziedzictwa jakie gości w krwi potomków rodziny McGonagall.
Jak rozumiem w tych niespokojnych warunkach czas jest zasobem, którego wielu z nas brakuje. Byłabym jednak wdzięczna za możliwość, krótkiego spotkania w celu przedstawienia szczegółów puki świeżo mieszkają w pamięci i uzyskania pani porady czy to ślepy trop, lub zbieg okoliczności. Żywię jednak nadzieję, że będzie to może jakaś wskazówka odnośnie pochodzenia lub natury klątwy maledictusa. Zjawisko zdawało się duplikować jego efekt.