19.03.2023, 03:24 ✶
O tak, było całkiem w duchu Beltane. Tylko jakoś… Mało to pasowało do Victorii i relacji, która dzisiaj stała się oficjalna, choć dla ich rodzin była taka właściwie od samego początku.
- To prawda – pachniało przepięknie, ale tak to już było z kwiatami. A było widać, że darczyńca kwiatów bardzo o nie wcześniej dbał. - Uwielbiam kwiaty – wymsknęło jej się, kiedy dotarły swoim patrolem aż tutaj. Nie była wcześniej świadoma, że będzie ktoś, kto zastąpi je w patrolu na wyznaczonej trasie i że będą miały teraz chwilę odpoczynku. Jakoś… Victoria w ogóle nie ułożyła sobie w głowie scenariusza, w którym miałaby pleść wianek. No bo… Była tutaj w pracy, na patrolu. Zupełnie nie przewidywała, że w ogóle będzie możliwość, by wianek zapleść. No a poza tym… Kto ten wianek miałby od niej wziąć? Jakaś losowa osoba? Och… nie wypadało. A już na pewno nie w dzień zaręczyn. I choć Sauriel mówił, że może wpadnie zobaczyć co i jak, to nigdzie go nie widziała, a poza tym… Nie chciałaby mu się narzucać. Jak głupie to nie było.
- Och nie, nie. Nie powinnam – odpowiedziała Mavelle i uśmiechnęła się do niej, może nawet odrobinę smutno. - Ale nie krępuj się. Popilnuję – kiwnęła głową na stół, by jej partnerka podeszła, a Lestrange zamierzała… Postać z boku i choć niby nie musiała, to i tak się rozglądała, czy wszystko jest w porządku. Przyuważyła przy tym Cynthię i swoją kuzynkę – gotowa posłać do nich uśmiech, jeśli i one ją zauważą.
- To prawda – pachniało przepięknie, ale tak to już było z kwiatami. A było widać, że darczyńca kwiatów bardzo o nie wcześniej dbał. - Uwielbiam kwiaty – wymsknęło jej się, kiedy dotarły swoim patrolem aż tutaj. Nie była wcześniej świadoma, że będzie ktoś, kto zastąpi je w patrolu na wyznaczonej trasie i że będą miały teraz chwilę odpoczynku. Jakoś… Victoria w ogóle nie ułożyła sobie w głowie scenariusza, w którym miałaby pleść wianek. No bo… Była tutaj w pracy, na patrolu. Zupełnie nie przewidywała, że w ogóle będzie możliwość, by wianek zapleść. No a poza tym… Kto ten wianek miałby od niej wziąć? Jakaś losowa osoba? Och… nie wypadało. A już na pewno nie w dzień zaręczyn. I choć Sauriel mówił, że może wpadnie zobaczyć co i jak, to nigdzie go nie widziała, a poza tym… Nie chciałaby mu się narzucać. Jak głupie to nie było.
- Och nie, nie. Nie powinnam – odpowiedziała Mavelle i uśmiechnęła się do niej, może nawet odrobinę smutno. - Ale nie krępuj się. Popilnuję – kiwnęła głową na stół, by jej partnerka podeszła, a Lestrange zamierzała… Postać z boku i choć niby nie musiała, to i tak się rozglądała, czy wszystko jest w porządku. Przyuważyła przy tym Cynthię i swoją kuzynkę – gotowa posłać do nich uśmiech, jeśli i one ją zauważą.