Benjy wybrał swoje lekarstwo. Ruda nie spodziewała się, że zadziała tak fenomenalnie. Sama nie zanurzyła swoich ust w alkoholu - bo obawiała się, że mogłaby nie wrócić do domu w jednym kawałku, właśnie dlatego szła koło tego wielkiego typa, który postanowił się z nią podzielić swoim talentem wokalnym, o którym wcześniej nie miała zielonego pojęcia. Najwyraźniej absynt wyciągał z niego to, co najwspanialsze.
Starała się dzielnie iść obok niego, chociaż było to bardzo trudne. Kilka razy musiała się zatrzymać i powstrzymać śmiech, kto by się spodziewał, że Benjy Fenwick jest taki fanem quidditcha? Na pewno nie ona. Był pełen tajemnic, powoli zaczynała odkrywać większość z nich, co tylko powodowało, że czuła, że łączy ich więcej niż mogła się spodziewać.
Pokręciła głową, gdy zaczął obrażać Osy, najwyraźniej zapomniał/ nie przyswoił informacji, że jej matka była gwiazdą os od kilku lat, nieładnie tak śpiewać o najbliższych członkach rodziny swoich przyjaciół, bardzo nieładnie. Zapamiętała, że musi podesłać mu bilety na ich mecz, żeby mógł zobaczyć, jak naprawdę gra się w quidditcha.
Nie wytrzymała i parsknęła bardzo głośnym śmiechem, gdy opamiętał się przy przyśpiewce o Harpiach. Najwyraźniej jego pijany mózg pamiętał, że ona kiedyś tam grała. To było naprawdę interesujące, nie spodziewała się bowiem po nim takiej reakcji. Niesamowite.
- Zjednoczeni z Puddlemere, duma i chwała?
Miotła im właśnie się rozjebała
Szukający pizda, ścigający ciota, cała drużyna to dopiero chołota
Najwyraźniej Heather Wood nie była fanką akurat tej drużyny, miała nadzieję, że Benjy wybaczy jej dołączenie do tej zabawy, ale nie mogła się powstrzymać.
- Zielone szaty falują na niebie,
Harpie z Holyhead rozpierdalą i Ciebie,
Zapierdalają jak burza, nie znają strachu,
Przez nie na pewno znajdziesz się w piachu
Duma Walii,
Mająca jaja ze stali.
Nachyliła się w końcu, bo wydawało jej się, że znalazła idealny patyk, to znaczy chrust, patyk, który był chrustem, już dotarło do niej, że to wcale nie było takie proste i nie każde drewienko nadawało się do rozpalenia sabatowego ognia. Obejrzała go dokładnie w ręce i pokiwała sama do siebie głową z aprobatą.