01.09.2026, 20:41 ✶
Zachary znał te drobne druczki, ale czy znał i tę starą dobrą zasadę handlową:
— Towar macany należy do macanta — ostrzegł pan Tarpaulin. — Oglądamy, nie dotykamy. Wosk łatwo się pod paluchami odkształca.
Nikt na kutasie Woody’ego Tarpaulina ręki nie będzie kładł.
Stary z ciężkim stęknięciem schylił się pod ladę i przerzucił zgromadzone na regaliku pod spodem szpargały. Różdżki z podziemnego targu, nielegalne świstokliki… o, jest i ono. Gospodarz wyciągnął na ladę tekturowe pudełko dla szanownego pana Burke.
I oto po zdjęciu kartonowego wieka w przyćmionym barowym świetle objawił się przed Zacharym on: przesłynny fallus.
Okazały woskowy kutas nasączony afrodyzjakiem w pełni swej chwały. Był tak falliczny, jak o nim na mieście mówili. Prącie pachniało wanilką, żołądź był mistrzowsko wyrzeźbiony. I te jądra. Te kształtne jądra.
Misterna robota fałszerska.
— To co pan sądzi, hę? W pana guścik? — Woody cały czas trzymał chytrze pudełko w swoich łapach i teraz ewentualnie obrócił je pod nieco innym kątem, żeby się Zachary mógł lepiej przyjrzeć. — Co tam ludzie zresztą od pana chcieli z tymi świeczkami? Tak po prostu zboczeńcy przychodzili pokazać?
— Towar macany należy do macanta — ostrzegł pan Tarpaulin. — Oglądamy, nie dotykamy. Wosk łatwo się pod paluchami odkształca.
Nikt na kutasie Woody’ego Tarpaulina ręki nie będzie kładł.
Stary z ciężkim stęknięciem schylił się pod ladę i przerzucił zgromadzone na regaliku pod spodem szpargały. Różdżki z podziemnego targu, nielegalne świstokliki… o, jest i ono. Gospodarz wyciągnął na ladę tekturowe pudełko dla szanownego pana Burke.
I oto po zdjęciu kartonowego wieka w przyćmionym barowym świetle objawił się przed Zacharym on: przesłynny fallus.
Okazały woskowy kutas nasączony afrodyzjakiem w pełni swej chwały. Był tak falliczny, jak o nim na mieście mówili. Prącie pachniało wanilką, żołądź był mistrzowsko wyrzeźbiony. I te jądra. Te kształtne jądra.
Misterna robota fałszerska.
— To co pan sądzi, hę? W pana guścik? — Woody cały czas trzymał chytrze pudełko w swoich łapach i teraz ewentualnie obrócił je pod nieco innym kątem, żeby się Zachary mógł lepiej przyjrzeć. — Co tam ludzie zresztą od pana chcieli z tymi świeczkami? Tak po prostu zboczeńcy przychodzili pokazać?
piw0 to moje paliwo