Nie spodziewała się po swoim kompanie takiej podzielności uwagi. Doskonale radził sobie z wyśpiewywaniem kolejnych przyśpiewek w połączeniu z poszukiwaniem najwspanialszego kawałka chrustu. To było całkiem intrygujące. Nie miała wcześniej świadomości, że jest fanem quidditcha, do tego nie patrzył na nią dziwnie, kiedy się poznali, z drugiej strony mógł podróżując po świecie nieco nie nadążać ze zmianami w drużynach, czasem dochodziło do nich bardzo szybko.
Wyglądał trochę jak niedźwiedź, który najadł się fermentowanych jagód. Nachylał się i wstawał, do tego sobie śpiewał, całkiem zabawny widok. Heath nie wytrzymała, nie wydawało jej się, aby ktokolwiek inny by sobie z tym poradził - przez to zaczęła się śmiać, z początku bardzo cicho, później głośniej. Bawiło ją to, że on zdecydowanie miał swój świat, do którego ona nie do końca pasowała - była trzeźwa, a więc mogli mieć lekki problem z komunikującą i zrozumieniem.
Postanowiła jednak dołączyć do jego gry, dlatego wyśpiewała ten krótki, ale jakże chwytliwy utwór, który miał irytować fanów Zjednoczonych - widać to działało, bo jej kumpel się obruszył, co w sumie też ją bawiło.
- Co to jest za drużyna,
co mułem jebie tak,
pierdoleni Zjednoooczeni,
i nie ma drugiej takiej,
co mułem jebie tak,
pierdoleni Zjednoczeni,
kolory brązowe,
loty chujowe,
pierdoleni Zjednoczeni,
najstarsza drużyna,
a jednak padlina,
pierdoleni Zjednoczeni.
[a]Nie było to szczególnie górnolotne, ale chyba nikt tego nie oczekiwał, czyż nie, nie spodziewała się, że będzie musiała sięgać pamięcią do czasów, kiedy była gwiazdą quidditcha, na szczęście to wcale nie było tak dawno temu.
- Zjednoczeni nie potrafią nawet ssać,
- to pizdy takie, że szkoda gadać,
- nie ma sensu ich jebać, czy pierdolić,
- bo mogliby się zbytnio zadowolić.
Być może powinna w końcu spauzować, bo nie miała pojęcia jak Benjy zareaguje na dalsze przyśpiewki, ale jakoś tak nie umiała się powstrzymać, w końcu tylko zbierali chrust, co złego mogło się wydarzyć? Nachyliła się właśnie, aby zebrać kolejne, ładne drewienko.