Nie chodziło konkretnie o Zjednoczonych, tak właściwie to Ruda pewnie znalazłaby w swojej głowie przyśpiewkę na temat każdej drużyny z którą kiedykolwiek zdarzyło jej się grać, tyle, że Benjy okazał się być fanem właśnie tej z Puddlemere, co skłoniło ją do szukania tych konkretnych przyśpiewek w swojej głowie. Spędziła na boisku kilka lat, miała pewne doświadczenie, mimo, że nie znajdowała się na trybunach, a w powietrzu. Niektóre z tych pioseneczek były bardzo chwytliwe, potrafiły na długo zostawać w głowie i wymykać się na zewnątrz w najmniej odpowiednich momentach.
Tak naprawdę jako sportowiec raczej nieszczególnie przywiązywała wagę do tego, w jakim klubie aktualnie grała, liczyło się to kto lepiej zapłacił, było to dla niej całkiem proste. Miała sentyment do Os, z racji na to, że Effie tam grała, ogólnie też wspierała drużyny które raczej stawiały na kobiety - wiedziała, że nie mają tak łatwo w sporcie, ciągle musiały udowadniać swoją wartość, co niekoniecznie się jej podobało. Harpie szanowała za to, że dla nich grała, więc głupio by było gdyby wyglądało to inaczej, no i przede wszystkim za siedmiodniowy mecz z Błotniakami z Heidelbergu, oczywiście wygrany, który przeszedł do historii jako morderczy ale również bardzo piękny, kto nie chciałby być fanem tak zawziętych osób?
- Może trochę? - Wzruszyła jedynie ramionami, nie do końca chodziło jej o niego, ale skoro wziął to do siebie, to dlaczego nie. Ruda nie wydawała się jakoś szczególnie przejmować tym, co wychodziło z jego ust - była przyzwyczajona do podobnego zachowania, przez te parę lat nauczyła się ignorować podobne zaczepki, tak właściwie to nigdy się niczym nie przejmowała, wszystko spływało po niej jak po kaczce. Wypisywano w końcu na jej temat bardzo różne głupoty, gdyby to przeżywała najpewniej nie wychodziłaby z domu.
Nie miała pojęcia dlaczego akurat Zjednoczeni z Puddlemere byli jego ulubioną drużyną, być może chodziło o miejsce z którego pochodził? Tak właściwie to ludzie mieli różne upodobania, nie jej było ich oceniać, o gustach przecież się nie dyskutowało. Nie spodziewała się jednak, że zna aż tyle przyśpiewek, być może powinna poruszyć swoje kontakty i zorganizować mu jakiś imienny prezent. Uśmiechnęła się sama do siebie uznając to za całkiem niezły pomysł. Yule w końcu już niedługo.
Nie kontynuowała dalszego śpiewania, skupiła się na swoim zadaniu. Miała zbierać chrust, bo tego wymagała tradycja, prosta sprawa. Akurat w tym miejscu było całkiem sporo gałęzi, starała się więc wybierać jak najbardziej atrakcyjne patyki - jakby w ogóle to miało jakieś znaczenie. Niby w to nie wierzyła, ale skoro ktoś tak kiedyś powiedział… to podążała za tradycją.
- Tak właściwie, to ile tego powinniśmy zebrać? - Nie miała pojęcia, jak wyglądało to ilościowo i właściwie w jaki sposób to przetransportuje, powinna wcześniej zająć się całą logistyką - niestety wyszło jak zawsze.