19.03.2023, 17:20 ✶
- Ach, lawenda… W istocie, średnio by się nadała, choć nie powiem, potrafi cieszyć oko. Plus nie da się zaprzeczyć jej walorom. Mam nadzieję, że zakwitnie mi w ogrodzie... – stwierdziła z pewną zadumą. Może i rzadko bywała w Rosemary House, niemniej na dobrą sprawę trochę szkoda było ogrodu i pustych grządek – toteż nie potrafiła sobie odpuścić zagospodarowania terenu.
Zioła i kwiaty – niby niewiele, a jednak potrafiły cieszyć oko oraz, przy okazji, posłużyć chociażby jako przyprawa do gotowania. Po co wtedy wysyłać skrzata do sklepów, kiedy można było mieć własną, prosto z ogrodu?
- Nie da się zaprzeczyć – zgodziła się z Florence, zerkając na motyle. Niewątpliwie te owady miały swój urok, a te magiczne to już w ogóle – w końcu mało który (prawdziwy) motyl tak bardzo lgnąłby do człowieka. Niemniej, cieszyły oko i…
… och.
Dołączył do nich mężczyzna, którego kojarzyła. I któremu posłała spojrzenie pełne zdumienia. Nagłe wyznanie miłości i… zaraz, oświadczyny?
Na Matkę, Merlina i Morganę – co się tu działo? Zaznał gorączki czy co? Na razie tylko się przypatrywała, aczkolwiek dłoń kobiety pomknęła tam, gdzie trzymała różdżkę – na wszelki wypadek.
W drugiej nadal trzymała swój wianek, którego nie zdążyła jeszcze założyć – składający się głównie z białych kwiatów.
Zioła i kwiaty – niby niewiele, a jednak potrafiły cieszyć oko oraz, przy okazji, posłużyć chociażby jako przyprawa do gotowania. Po co wtedy wysyłać skrzata do sklepów, kiedy można było mieć własną, prosto z ogrodu?
- Nie da się zaprzeczyć – zgodziła się z Florence, zerkając na motyle. Niewątpliwie te owady miały swój urok, a te magiczne to już w ogóle – w końcu mało który (prawdziwy) motyl tak bardzo lgnąłby do człowieka. Niemniej, cieszyły oko i…
… och.
Dołączył do nich mężczyzna, którego kojarzyła. I któremu posłała spojrzenie pełne zdumienia. Nagłe wyznanie miłości i… zaraz, oświadczyny?
Na Matkę, Merlina i Morganę – co się tu działo? Zaznał gorączki czy co? Na razie tylko się przypatrywała, aczkolwiek dłoń kobiety pomknęła tam, gdzie trzymała różdżkę – na wszelki wypadek.
W drugiej nadal trzymała swój wianek, którego nie zdążyła jeszcze założyć – składający się głównie z białych kwiatów.
198/1420