- Niby nie mogą, ale co jeśli jednak mogą? - W sumie dlaczego by nie mogli? Ruda nie była jakąś specjalistką, ale świat się zmieniał, być może dało się jakoś połączyć energię elektryczną z wyłączaniem mózgu? Kto to właściwie wiedział, może warto byłoby znaleźć jakiegoś specjalistę w tej dziedzinie, czy coś.
- Może klątwa, albo jeszcze coś innego, może ktoś stworzył im taki powrót do ustawień fabrycznych, wiesz, jakieś zauroczenie, czy coś, co ma określony system działania. Nie wiem, czy tak się da, ale co jeśli się da? - Była jedną z tych osób, które uważały, że jak się czegoś chce to wszystko się da, więc może właściwie to też mogło się zdarzyć. Nie musiała bać się tego, że głośno myśli, nie sądziła, żeby Brenna ją oceniała, bez względu na to jakie głupoty by pierdoliła.
- Musimy wziąć pod uwagę wszystkie możliwości, nigdy nie wiadomo co mogli w siebie wlewać. - Różne były eliksiry, niektóre z nich mogły naprawdę mocno zryć mózg, ale, czy aż tak? Wolałaby tego nie sprawdzać, to znaczy ona sama nigdy nie miała podobnych ciągot.
Miała świadomość tego, że sporo osób otrzymało status osób zagubionych po Spalonej Nocy. Część pewnie była martwa - spłonęła i pozostał po nich proch. Niektórzy być może mocno odczuwali to, co się wydarzyło i postanowili nie wracać, ludzie różnie reagowali na sytuacje zagrażające życiu.
- To niezdrowe, tak trochę. - Heather pewnie zrobiłaby podobnie dla swoich bliskich, jednak nie otaczała się, aż tak dużym kręgiem znajomych jak Brenna, więc to nieco ograniczało to, kogo miałaby szukać.
Skręciły za róg. Zapach uderzył ją znienacka. Ale jebie. Powiedziała w swojej głowie, tak właściwie to nie tylko w swojej głowie, bo przesłała tę wiadomość również do głowy Brenny. Nie powiedziała tego na głos, bo nie chciała nikogo urazić, w sumie w ogóle powinna się tym przejmować? Póki co przecież nikogo tu nie było, być może ten zaułek po prostu tak śmierdział, kto to mógł wiedzieć.
Nie miały jednak wyboru, tylko szły dalej, skoro miały sprawdzić o co chodziło z tymi bezdomnymi, to musiały się przełamać, zresztą Ruda pewnie znalazłaby w swojej głowie jakieś wspomnienie, gdzie coś śmierdziało bardziej od tego miejsca. Wtedy coś poruszyło się pod ścianą. Zatrzymała się nie do końca bowiem wiedziała na co patrzą, mogło to też być jakieś zwierzę, dopiero gdy bardziej się przyjrzała tym zwiniętym kulkom zrozumiała, że byli to ludzie.
Brenna zaczęła do nich mówić, Ruda nawet na sekundę nie spuszczała z nich wzroku gdyby przypadkiem przyszły im jakieś głupie pomysły do głowy. Zareagowali, ale nie tak jak się spodziewała. Recytowali cyfry, na jej twarzy malowało się zdziwienie, bo nie miała pojęcia, co to właściwie oznaczało, dlaczego cyfry, dlaczego akurat takie. - No nieźle. - Mruknęła pod nosem.