Godziny mijały zdecydowanie zbyt szybko, choć też trzeba przyznać, że na sabacie pojawili się ze Stellą stosunkowo późno. Miało to swoje konsekwencje - nie zdążyli odwiedzić sporej części stoisk; nie zdążyli też zapoznać się z wieloma atrakcjami, które czekały na ludzi świętujących Beltane.
Tyle dobrego, że nie spóźnili się na zawody i mogli wziąć w nich udział.
- Wątpisz we mnie? - zapytał Stelli, kiedy ta zdecydowała się przygotować wianek dla niego.
Z Theona był kawał chłopa, nie stronił od aktywności fizycznej, dlaczego więc miałoby mu się nie udać wspiąć na pal i umieścić wianka we właściwym miejscu? Wierzył, że zdoła sobie z tym zadaniem poradzić. Nie było szczególnie skomplikowane.
Przyglądał się Stelli, kiedy wybierała kwiaty, a następnie starała się z nich wykonać wianek. Z czasem zaczęło iść jej to naprawdę sprawnie i w efekcie tego całość prezentowała się naprawdę ładnie. Nie było czego się wstydzić. To pewne.
- Tak bez buziaka? - zażartował, pozwalając sobie na lekki flirt. - Choćby w policzek. Na szczęście.
Było Beltane, kiedy jak nie teraz ludzie mogli sobie pozwolić na nieco więcej? Jeśli Stella się zdecydowała na buziaka, to postarał się w ostatniej chwili odwrócić i skraść jej całusa. Jeśli nie - pogrymasił, ostrzegając Avery, że jeśli mu się nie uda, będzie to z jej winy. Bo nie zapewniła mu odpowiedniej dawki szczęścia.
Udał się z otrzymanym wiankiem w kierunku pali. Przez chwilę się wszystkiemu przyglądał, po czym zabrał się do roboty. Nie było sensu zwlekać.
!wspinamsieZ