Chłód wody i okropne wrażenie, z którym oślizgłe skrzeloziele spływało mu po gardle, nie mogło powstrzymać go od tego, by chociaż spróbować dotrzymać jej kroku. Zanurkował w ślad za nią, łapiąc oddech na nowy, zupełnie obcy mu sposób, ale gadzie oczy zdawały się o wiele lepiej przystosowane do tego, by rodzić spojrzeniem pod wodą i z łatwością odnaleźć sylwetkę kobiety, która zanurkowała jako pierwsza.
Podążył za nią, z pewnym zaskoczeniem zauważając, że na dnie znajdował się posąg. Wykonany z kamienia, zdawał się zastygnąć w jakimś tajemniczym tańcu, któremu oddawali się kobieta z mężczyzną. Rowle zatrzymał się na chwilę, obserwując Urd z paru metrów. Jej delikatność, to jak zafascynowana wydawała się posągiem i jak jej palce przesuwały się po jego powierzchni. On przez moment zastanawiał się, kim była pogrzebana tutaj para – czy był to sam Maelgwyn, skoro jego medalion przywiódł go w to właśnie miejsce? Ale w takim razie czemu rzeźba znajdowała się samym dnie morza, tak by nikt nie był w stanie jej zobaczyć?
A potem znowu poruszył rękoma, zagarniając wodę i ruszając w stronę blondynki. Z jednej strony nie chciał wyrywać jej z zamyślenia, jakby cała ta sceneria zmuszała go do nadmiernego wyczucia, ale z drugiej dłonie same wyciągały się w jej stronę, byleby tylko znaleźć się odrobinę bliżej. Dotknął jej ramienia, delikatnie, tak samo jak ona dotykała pochowanej tutaj pary. Była w tym geście fascynacja, ale miękka i delikatna, niczym morska piana, i przede wszystkim nieme pytanie czy poświęci mu odrobinę więcej uwagi.
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast