11.09.2026, 13:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2026, 13:08 przez Robert Albert Crouch.)
Przesunął wzrokiem po dżentelmenach i jednej damie dookoła. Wiedział, że każdy coś dodawał do dyskusji, co sprawiało, że szanse powodzenia negocjacji znacznie wzrastały. Jednocześnie wiedział, że z nich wszystkich był uważany za najbardziej naiwnego. Był w końcu młodszy od Anthony’ego, Jonathana i oczywiście od Gustave’a. Nie chciał jednak być traktowany jak naiwny podlotek. W negocjacjach liczyły się nie tylko rozwaga i umiarkowanie. Trzeba było czasem podjąć ryzyko, być odważnym. To nie był idealizm, lecz sposób na osiągnięcie celów. Wielkie narracje jeszcze nie upadły, przynajmniej na to liczył Robert. Być może w Międzynarodowej Unii Magicznej jeszcze ktoś wierzył w solidarność i demokrację.
– Myślę, że zarówno strach i altruizm mogą zadziałać. Jedynie trzeba dostosować środki do właściwych osób – rzekł, spoglądając na Delacoura. Czym oni karmili te francuskie wampiry? Krwią modeli? Robert odchrząknął. – Jonathan ma rację. Trzeba zgromadzić informacje o tym, komu kiedy pomogliśmy. Mamy wyglądać na godnych zaufania i musimy znać swoje zasługi. Przedstawiciele MUM-u muszą wiedzieć, że pomoc nam to sprawiedliwe rozwiązanie i że na tę pomoc zasługujemy.
Uśmiechnął się na pytanie Jonathana o to, czego wyczekują w Szwajcarii.
– Jestem typem turysty kulinarnego i zawsze najbardziej czekam na porę obiadów, śniadań i deserów. A w Szwajcarii mają fantastyczne sery. I czekoladę oczywiście. Zamierzam iść w wolnym czasie do pijalni i wypić tyle, żeby mnie zemdliło. – Upił odrobinę wina.
W Organie Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego można było wiele zdziałać w sprawie ceł. Rzeczywiście takie argumenty, bardzo rzeczowe, ale i przekazywane po cichu, w kuluarach bywały najbardziej skuteczne. Fakt bolesny, acz prawdziwy.
– Będę milczał jak grób. A jeśli potrzebujesz, żeby ktoś z Wizengamotu ci to przyklepał, jestem do twojej dyspozycji – rzekł Anthony’emu. – To przyjęcie wydaje się ważniejsze niż nawet oficjalne przemówienia. Rozmowy na bankietach ugruntują nasz wizerunek. Musimy zrobić dobre wrażenie. Nie martwię się oczywiście o to, czy będziemy się dobrze prezentować, bo to dla nas żaden problem. Lecz nasze argumenty muszą być doszlifowane i różnorodne. Nie możemy poddać się przypadkowi.
– Myślę, że zarówno strach i altruizm mogą zadziałać. Jedynie trzeba dostosować środki do właściwych osób – rzekł, spoglądając na Delacoura. Czym oni karmili te francuskie wampiry? Krwią modeli? Robert odchrząknął. – Jonathan ma rację. Trzeba zgromadzić informacje o tym, komu kiedy pomogliśmy. Mamy wyglądać na godnych zaufania i musimy znać swoje zasługi. Przedstawiciele MUM-u muszą wiedzieć, że pomoc nam to sprawiedliwe rozwiązanie i że na tę pomoc zasługujemy.
Uśmiechnął się na pytanie Jonathana o to, czego wyczekują w Szwajcarii.
– Jestem typem turysty kulinarnego i zawsze najbardziej czekam na porę obiadów, śniadań i deserów. A w Szwajcarii mają fantastyczne sery. I czekoladę oczywiście. Zamierzam iść w wolnym czasie do pijalni i wypić tyle, żeby mnie zemdliło. – Upił odrobinę wina.
W Organie Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego można było wiele zdziałać w sprawie ceł. Rzeczywiście takie argumenty, bardzo rzeczowe, ale i przekazywane po cichu, w kuluarach bywały najbardziej skuteczne. Fakt bolesny, acz prawdziwy.
– Będę milczał jak grób. A jeśli potrzebujesz, żeby ktoś z Wizengamotu ci to przyklepał, jestem do twojej dyspozycji – rzekł Anthony’emu. – To przyjęcie wydaje się ważniejsze niż nawet oficjalne przemówienia. Rozmowy na bankietach ugruntują nasz wizerunek. Musimy zrobić dobre wrażenie. Nie martwię się oczywiście o to, czy będziemy się dobrze prezentować, bo to dla nas żaden problem. Lecz nasze argumenty muszą być doszlifowane i różnorodne. Nie możemy poddać się przypadkowi.
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.