19.03.2023, 20:51 ✶
Uśmiech nie schodził mu z twarzy, choć kąciki ust zjechały odrobinę w dół, aby wyglądało to bardziej naturalnie.
- Możesz być pewna, że wykonywał swoją pracę i zbierał należną sumę - zapewnił ją, bo przecież wystawienie straganu na Beltane było dla Figg częścią biznesu.
Skupił wzrok na płatkach niezapominajek i ich głębokiej, niebieskiej barwie. Przypominała wiosenne niebo, wielkimi krokami wstępowały w letnie upały. Odwzorowywały cień nostalgii, komfortu i smutku, jakie mogły nieść ze sobą głębokie uczucia.
Westchnął krótko pod nosem, gdy Figg wspomniała o swoich uczuciach. Chciałby jej szczerze odpowiedzieć, podzielić się tym, co kumulowało się w jego wnętrzu, zamiast tego złapał spojrzenie jasnych oczu kobiety swoim, przypominającym w barwie klwiaty, jakie właśnie wplótł w wianek. Nie znał jej dobrze, ale wydawała mu się przyjazną duszą. Nie był pewien od kiedy i z jakiego powodu stał się tak ufny, ale aura Nory Figg sprawiała, że chciał się przed nią otworzyć. Być może powodowała to energia Polany.
- Rozumiem o czym mówisz - odparł tylko enigmatycznie, bo choć serce zaciskało mu się z żałości, nie mógł pozwolić sobie na nic innego.
- Wspomnij mu tylko, że robiliśmy go razem, żeby wiedział, że te nieumiejętnie wystające końce łodyżek to nie dzieło twoich wprawionych dłoni - mrugnął do niej i zaśmiał się krótko pod nosem.
Przekazał blondynce wianek i poszedł z nią w stronę Erika.
- Dziękuję. - dodał jeszcze, troche ciszej, zanim dotarli do celu.
- Erik, mój drogi - wypalił, bo działanie czekoladke od goblina wcale jeszcze z niego nie zeszło. Przekazanie wianka zostawił Norze.
- Widzę, że faktycznie warto było podpisać ten budżet o umundurowaniu.
- Możesz być pewna, że wykonywał swoją pracę i zbierał należną sumę - zapewnił ją, bo przecież wystawienie straganu na Beltane było dla Figg częścią biznesu.
Skupił wzrok na płatkach niezapominajek i ich głębokiej, niebieskiej barwie. Przypominała wiosenne niebo, wielkimi krokami wstępowały w letnie upały. Odwzorowywały cień nostalgii, komfortu i smutku, jakie mogły nieść ze sobą głębokie uczucia.
Westchnął krótko pod nosem, gdy Figg wspomniała o swoich uczuciach. Chciałby jej szczerze odpowiedzieć, podzielić się tym, co kumulowało się w jego wnętrzu, zamiast tego złapał spojrzenie jasnych oczu kobiety swoim, przypominającym w barwie klwiaty, jakie właśnie wplótł w wianek. Nie znał jej dobrze, ale wydawała mu się przyjazną duszą. Nie był pewien od kiedy i z jakiego powodu stał się tak ufny, ale aura Nory Figg sprawiała, że chciał się przed nią otworzyć. Być może powodowała to energia Polany.
- Rozumiem o czym mówisz - odparł tylko enigmatycznie, bo choć serce zaciskało mu się z żałości, nie mógł pozwolić sobie na nic innego.
- Wspomnij mu tylko, że robiliśmy go razem, żeby wiedział, że te nieumiejętnie wystające końce łodyżek to nie dzieło twoich wprawionych dłoni - mrugnął do niej i zaśmiał się krótko pod nosem.
Przekazał blondynce wianek i poszedł z nią w stronę Erika.
- Dziękuję. - dodał jeszcze, troche ciszej, zanim dotarli do celu.
- Erik, mój drogi - wypalił, bo działanie czekoladke od goblina wcale jeszcze z niego nie zeszło. Przekazanie wianka zostawił Norze.
- Widzę, że faktycznie warto było podpisać ten budżet o umundurowaniu.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦