Heather nie wiedziała zbyt wiele o tym, co mogło ich spotkać. Ominęła ją przyjemność zapoznania się z klątwą podobną do tej osobiście. Nie były to jej dziedziny magii, więc nie interesowała się tym tematem jakoś szczególnie. Słyszała, że niektórzy nieco świrowali po Spalonej Nocy, ale jej to nie dotyczyły, więc niespecjalnie wsłuchiwała się w to, co mówili.
To na co właśnie patrzyła nieco ją zdziwiło. Nigdy nie spotkała się z czymś podobnym. Mężczyźni wydawali się być w letargu, recytowali ciąg cyfr, zsynchronizowali się w tym, wzbudzało to dziwne uczucie, którego nie potrafiła nazwać. Mogli być odurzeni, ale czy aż tak? Mogli sobie wkręcić swoją, wspólną fazę, ale czy w taki sposób? Noe do końca wydawało jej się to prawdopodobne, ktoś musiał namieszać im w głowach, bo niby jakie mogło być inne wytłumaczenie tego, na co właśnie patrzyły. Nie wydawali się też jakoś szczególnie przejmować ich obecnością, mieli swój własny świat, który kręcił się wokół tego ciągu cyfr.
- Jasne, już zapisuje. - Wyciągnęła niewielki notes i ołówek z kieszeni swojego płaszcza. Zaczęła notować cyfry, tak jak prosiła Brenna. Sprawdziła to jeszcze trzy razy, aby nie daj Merlinie nie popełnić błędu w zapisie. Czuła, że to może być dość istotne i nie chciała spieprzyć sprawy. Słabo by wyglądało, gdyby wywaliła się na czymś tak prostym jak zapisywanie cyfr na kartce ze słuchu.
Longbottomówna się do nich odezwała, ale nie reagowali. Nie przestawali recytować, wydawali się być w tym zapętleni.
- A kim jest Henry Owens? - Zmrużyła oczy, a na jej twarzy malował się specyficzny wyraz, który rzadko się tam pojawiał - myślała, bardzo intensywnie myślała, ale nic nie przychodziło jej do głowy. - Nie mam pojęcia, ale jeśli tak myślisz, to może faktycznie tak jest? Tak, czy siak warto byłoby to sprawdzić. - Jeśli Brennie wydawało się, że wygląda znajomo, to nie mogli tego tak o zlekceważyć, zwłaszcza, że najwyraźniej ktoś bliski go szukał.
- Jak ich stąd zabierzemy? - Pewnie będą musiały podzielić się ładunkiem, westchnęła ciężko - jak kurewsko nienawidziła teleportacji, ale chyba nie widziała innej możliwości w tym momencie.