• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [24.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno

[24.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#3
Wczoraj, 16:34  ✶  

Victorii głupio było poprosić Christophera o wykonanie dla niej takiej szaty. Coś tam jej się obiło wczoraj o uszy, ale nie chciała, żeby to wyglądało tak, że spotyka się z nim, żeby mieć z tego jakieś korzyści. Kompletnie inaczej na tę kiełkującą relację patrzyła i nie miało to nic wspólnego z tym, że przez lata lwia część ich znajomości opierała się na sprawach zdecydowanie bardziej zawodowych. Kiedyś to był dla niej kolega ze szkoły, pewny siebie, przystojny kuzyn (niechcianego) narzeczonego, który widział w niej coś, co sprawiało, że chciał szyć dla niej ubrania. Teraz z kolei, gdy widzieli się niemal codziennie, a nie raz na kilka miesięcy, gdy miała okazję poznać go od zupełnie innej strony, gdy już sobie powiedzieli, że są sobą zainteresowani (a dla Victorii to był trochę skok nad przepaścią, bo dotąd jej relacje z mężczyznami wyglądały kompletnie inaczej, a poza tym nie minęło wcale dużo czasu od takiego definitywnego zakończenia… czegokolwiek, co ją łączyło z Rookwoodem, chociaż już dużo dłużej czuła, że to zmierza absolutnie donikąd), widziała w nim coś więcej, i te myśli przywitała tak z zaskoczeniem, jak i z pewną ulgą. I też dlatego, gdy to wszystko było w takich powijakach, a ona nie była już tylko koleżanką, której z łatwością i chęcią szyje się sukienki, jakoś po prostu trudno było powiedzieć „hej, wiem, że nie za bardzo szyjesz na zamówienie, ale czy zrobisz dla mnie szatę stagnacji? Co prawda możliwe, że uratuje mi to życie, jak coś pójdzie mocno nie tak, ale wiesz, bez presji, haha” – zwyczajnie nie przeszłoby jej to przez gardło w takich warunkach. Dlatego nie zapytała. I nawet nie spodziewała się, że Christopher sam o niej pomyśli i wykona tak wielką rzecz – dlatego, że chciał, a nie dlatego, że musiał, tak jak to zawsze było między nimi; bo zwyczajnie nie była przyzwyczajona do takich gestów.

Ale i tak, pomimo tego, jak idiotycznie teraz wyglądała, jakaś jej część chciała się z nim zobaczyć.

Skrzatka Strzałka, jak zwykle schludnie ubrana w fartuszek, ubiegła Victorię w otworzeniu drzwi i zresztą zaraz odsunęła się, dość niepewnie oglądając tę scenę, bo Christopher już zobaczył Victorię, która zdążyła pojawić się w przejściu.

– Och, ojejej – wydusiła po cichu, kiedy zobaczyła skonfundowanie Rosiera i z kim pomylił Victorię, martwiąc się najwyraźniej o to, co stało się z panią domu, dla którego służyła.

Victoria za to bardzo starała się czuć bardziej pewnie, niż była. Uśmiechnęła się do blondyna nieco niemrawo, nerwowo wygładziła rękaw sukienki, który musiała podwinąć dwa razy, by nie był za długi i to jakby dodało jej odrobiny sił.

– Ano, jest, tak – odparła i wbiła spojrzenie w Christophera, tak zaaferowana jego reakcją, że nie zauważyła nawet pudełka, z którym przyszedł. – We własnej osobie. Miło cię widzieć, Chris – dodała i płytko nabrała powietrze w płuca. – To nie eliksir, chociaż byłoby całkiem zabawnie, gdyby któryś tak zadziałał, nie? – Victoria lekko przygryzła usta w dokładnie takim samym odruchu, jaki Chris mógł już u niej zauważyć, gdy była czymś zdenerwowana (ale w sposób sugerujący zmartwienie, a nie złość – bo tej w tej chwili nie czuła). Brakowało w tym wszystkim jeszcze tylko nerwowego śmiechu, ale ten był domena jej siostry Primrose, a nie Victorii. – Livia jest teraz w szkole, najbliższa przerwa jest w okolicy Yule… – wyjaśniła i lekko splotła ze sobą za plecami palce dłoni, tylko po to, by je zaraz puścić. – Wejdziesz? O ile się nie boisz, że mój pech jakoś na ciebie przejdzie, ale nie wydaje mi się, żeby to było zaraźliwe – bo jak dotąd te wszystkie dziwaczne rzeczy przydarzały się właśnie jej, a nie ludziom, z którymi miała do czynienia.

– P-podać h-h-herbatę? Albo ka-kawę? – wyjąkała skrzatka, patrząc tymi swoimi dużymi oczami to na Victorię, to na Chrisa.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (354), Victoria Lestrange (1247)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno - przez Victoria Lestrange - 11.09.2026, 15:11
RE: [24.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno - przez Christopher Rosier - Wczoraj, 07:18
RE: [24.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno - przez Victoria Lestrange - Wczoraj, 16:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa