Droga Mildþryþ,
Twój list rzeczywiście miło mnie połechtał. Akuratnie prowadzę eksperymenty nad środkami do przechowywania higroskopijnych proszków. Postanowiłam także sprawdzić pogłoski o dziwnych właściwościach procesu wytwarzania przedmiotów związanych z Samhain.
Przykro mi lecz niestety nie będę w stanie dostarczyć Ci rzeczonego pojemnika. Dziwna przypadłość dotykająca proces ich wytwarzania zdaje się istnieć rzeczywiście. Niezależnie od wkładanego czasu i wysiłku wszelkie próby wytworzenia przez moją osobę pojemnika dla Ciebie kończą się porażką.
Z zawstydzeniem przyznaję, że tym razem nieznane fatum wygrało. Na dziś dzień nie potrafię określić jego natury. Niemniej zdaje się, że nie dotyczy to tylko mojej osoby. Odnoszę wrażenie, że od czasu pożogi omeny i wróżby zdają się oddziaływać swoimi kaprysami mocniej na nasz los.
Oczywiście gdybyś mimo to miała w intencji wykonać lampion, którym mogłabym udekorować okna to byłabym wdzięczna. Zależnie od kapryśnych wyroków losu przyjmę też zupę dyniową.
P.S. Dziadek kiedyś wspominał, że u Moodych jest dobre porzekadło: dobry czarnoksiężnik w lochu, lepszy w grobie. Czasy się zmieniły ale zwyczaje zdaja się takie same.