- Nie śmiałabym wątpić, nie po to plotę ten wianek przecież... - Skoro już zaangażowała się w jego tworzenie, to liczyła na to, że mężczyźnie uda się z nim wspiąć na pal. Zresztą wyglądał na takiego, który byłby to w stanie zrobić bez najmniejszego problemu. Był dobrze zbudowany, zdecydowanie coś ćwiczył, powinno to nie być dla niego problematyczne - Avery nie oddałaby swojego wianka byle komu. Nawet przez moment nie myślała, że mogłoby mu się nie udać.
Nastrój Beltane udzielił się i jej, w końcu wokół było pełno par przepełnionych miłością. Na moment zapomniała o tych wszystkich problemach, które grały ostatnio pierwsze skrzypce w jej życiu. - Niech Ci będzie. - Theon też powinien mieć coś z życia w końcu Beltane jest raz w roku, a to z nią postanowił się tu pojawić. Wspięła się na palcach, aby cmoknąć go w policzek, był od niej dużo wyższy. Na szczęście tego się trzymała - był to jej zdaniem odpowiedni argument.
Nie spodziewała się, że ją oszuka. Zamiast policzka trafiła na jego usta. Nie odskoczyła jednak, jedynie przewróciła oczami widząc tą sztuczkę.
Mężczyzna oddalił się od niej, aby wykonać swoje zadanie. Avery bardzo uważnie obserwowała jego starania. Nie była zaskoczona, kiedy znalazł się wśród najszybszych. Spodziewała się tego. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, naprawdę ją cieszyło to, że mu się udało. Ruszyła szybkim krokiem w jego kierunku, te kobiety, które tańczyły wokół słupa, ogień, ludzie wokół, to wszystko, ta cała atmosfera spowodowała, że bez zastanowienia wpadła mu w ramiona. Postanowiła go pocałować, nie cmoknąć tym razem, o ile nie uciekł w podskokach.