19.03.2023, 21:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2023, 22:00 przez Jackie Carrow.)
Jaqueline Carrow nie planowała właściwie pojawić się w tym roku na Beltane. I to pomimo, że właśnie zakończyła niewielkie zlecenie jakie miała w Dolinie Godryka. Przez cały dzień słyszała niosące się głosy, śpiewy i pokrzykiwania. Kiedy nadszedł zmierzch zobaczyła łunę, która oznaczała, że ogniska zostały rozpalone. Rozpoczęło się zaplatanie wianków. Nie mogła nie wrócić myślami do zeszłego roku, kiedy w święcie uczestniczyła z bratem. Czy on był tam teraz?
Ostatecznie postanowiła wejść w knieję, wiedziona głosami i zapachami, i odnaleźć miejsce gdzie odbywało się Beltane. Zamiast wejść między tłum czarodziejów, zatrzymała się na skraju polany, przyglądając się kobietom plotącym wianki i mężczyznom, którzy zarzucali je na zdobnie dekorowane słupy. W pewnym momencie miała wrażenie, że na jednym ze słupów mignęła jej sylwetka brata, ale stało się to tak szybko, że nie mogła być pewna czy to był naprawdę on. Po dłuższej chwili, kiedy tłumy kobiet przy stołach nieco się przerzedziły, Jacky sama podeszła i wybrała z kwiatów te których nikt nie użył - hiacynty i róże. Nie były one może bardzo zgraną kompozycją, ale dziewczynę bardziej obchodziło aby kwiaty nie pozostały niechciane i porzucone, niż ich faktyczne znaczenie.
Kiedy jej się to udało, rozejrzała się dookoła. Nie zamierzała nikomu ofiarowywać swojego wianka. Z uśmiechem założyła go sobie na głowę, po czym oddaliła się spowrotem na swoje miejsce na skraju polany, z którego mogła wszystko spokojnie obserwować.
Ostatecznie postanowiła wejść w knieję, wiedziona głosami i zapachami, i odnaleźć miejsce gdzie odbywało się Beltane. Zamiast wejść między tłum czarodziejów, zatrzymała się na skraju polany, przyglądając się kobietom plotącym wianki i mężczyznom, którzy zarzucali je na zdobnie dekorowane słupy. W pewnym momencie miała wrażenie, że na jednym ze słupów mignęła jej sylwetka brata, ale stało się to tak szybko, że nie mogła być pewna czy to był naprawdę on. Po dłuższej chwili, kiedy tłumy kobiet przy stołach nieco się przerzedziły, Jacky sama podeszła i wybrała z kwiatów te których nikt nie użył - hiacynty i róże. Nie były one może bardzo zgraną kompozycją, ale dziewczynę bardziej obchodziło aby kwiaty nie pozostały niechciane i porzucone, niż ich faktyczne znaczenie.
Kiedy jej się to udało, rozejrzała się dookoła. Nie zamierzała nikomu ofiarowywać swojego wianka. Z uśmiechem założyła go sobie na głowę, po czym oddaliła się spowrotem na swoje miejsce na skraju polany, z którego mogła wszystko spokojnie obserwować.
Rzut O 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana