13.09.2026, 23:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2026, 23:42 przez Helloise Rowle.)
25 października
Lampion dla samej siebie
Nastał nowy dzień pracy. Zdecydowała się go Helloise otworzyć przedmiotem stworzonym dla siebie. Siadła do stołu w swojej pracowni, przymknęła oczy, zmówiła krótką modlitwę. W zamyśleniu wydłubywała spod paznokci okruchy zaschniętej ziemi i sypała je na podłogę. Trudno było zacząć, popchnąć się do działania. Pomiędzy zlatującymi zamówieniami, poleceniem Voldemorta, spiskiem wokół Kowenu, dawkami opium — trudno było pomiędzy nimi znaleźć chwilę na wytchnienie.
Szumiało jej w głowie, mimo że było wcześnie rano. Może dlatego, że było wcześnie rano?
Wiedźma wyjęła na stół dynię. Była pękata, wielka, ale o nierównym kolorze, miejscami bladawa. Helloise pod palcami badała strukturę dyniowej skórki, chropowatość dyniowej niedoskonałości. Podobała jej się. Otworzyła ją nożem.
Pracowała powoli. Wrzucała miąższ i pestki do wiadra pod stołem. Skończyła patroszenie z rękoma lepkimi, posklejanymi dyniowymi włóknami.
Nóż wrócił do ręki. Chciała wykroić w warzywie drzewo. Drzewo o opasłym pniu i rozłożystych gałęziach. Spędziła wiele czasu nad rzeźbieniem misternych układów gałęzi. Może zbyt wiele, biorąc pod uwagę, ile listów wciąż czekało nieodpieczętowanych. Wciągnęła się.
// rzemiosło — mój lampion
Rzut Z 1d100 - 38
Słaby sukces...
Słaby sukces...
Wynik był mierny. Lampion był… daleki od doskonałości. Daleki od obrazu w jej wyobraźni. Niemniej wykonany jej ręką. Zatrzymała go, mimo szpetnego wyglądu.
dotknij trawy