19.03.2023, 22:40 ✶
Zapach jej perfum sprawiał, że nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Wsparł się mocniej na lasce, jednak ta nieznacznie zapadła się w gruncie. Oddech stał się płytszy, gdy stanęli twarzą w twarz, gdy zadzierała głowę z charakterystyczną dla siebie butnością, gdy znalazła się tak blisko, że niemal czuł ciepło bijące od jej ciała. Ciepło - tak, tego właśnie brakowało mu w małżeństwie.
— Ponieważ sam osobiście się o to postarałem — odparł z szelmowskim uśmiechem, wkładając hibiskus, symbol pożądania, za jej ucho — A jeśli coś zmieniło się od ostatniego spotkania... Cóż... Z chęcią to naprawię.
Pogładził jej blade lico, a zaraz potem kciuk zaczepnie powędrował na jej wargi. Tylko je musnął, delikatnie, niczym dotknięcie skrzydeł motyla, choć wewnątrz walczył z chęcią wsunięcia palca w jej usta, by poczuć ich ciepłą wilgoć na własnej skórze.
— Odważny? Cienka jest granica pomiędzy odwagą, a głupotą, a ja tracę przy tobie głowę — wyznał szczerze. Z zaskoczeniem spojrzał na wręczany mu wianek, a następnie jego twarz rozjaśnił uśmiech.
— Dziękuję, najdroższa. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tego, że nie jestem w stanie się wspinać — odpowiedział nieśmiało, niemalże przepraszająco. Założył wianek na głowę, nie widząc w tym nic upokarzającego - matka opowiadała mu, że dawniej, zanim wymyślono obrączki, małżonkowie wymieniali się właśnie wieńcami. Dlaczego nie mieliby robić tego kochankowie?
— O jakich rzeczach mówisz? — zapytał z udawaną pruderyjnością, lecz błysk w jego oczach zdradzał wszystko.
— Ponieważ sam osobiście się o to postarałem — odparł z szelmowskim uśmiechem, wkładając hibiskus, symbol pożądania, za jej ucho — A jeśli coś zmieniło się od ostatniego spotkania... Cóż... Z chęcią to naprawię.
Pogładził jej blade lico, a zaraz potem kciuk zaczepnie powędrował na jej wargi. Tylko je musnął, delikatnie, niczym dotknięcie skrzydeł motyla, choć wewnątrz walczył z chęcią wsunięcia palca w jej usta, by poczuć ich ciepłą wilgoć na własnej skórze.
— Odważny? Cienka jest granica pomiędzy odwagą, a głupotą, a ja tracę przy tobie głowę — wyznał szczerze. Z zaskoczeniem spojrzał na wręczany mu wianek, a następnie jego twarz rozjaśnił uśmiech.
— Dziękuję, najdroższa. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tego, że nie jestem w stanie się wspinać — odpowiedział nieśmiało, niemalże przepraszająco. Założył wianek na głowę, nie widząc w tym nic upokarzającego - matka opowiadała mu, że dawniej, zanim wymyślono obrączki, małżonkowie wymieniali się właśnie wieńcami. Dlaczego nie mieliby robić tego kochankowie?
— O jakich rzeczach mówisz? — zapytał z udawaną pruderyjnością, lecz błysk w jego oczach zdradzał wszystko.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory